statystyki

Wiceminister zdrowia: Koncerny mogą nas trzymać w szachu [WYWIAD]

autor: Klara Klinger15.12.2018, 19:00
"Producent stawia sprawę jasno: jak zmusicie nas do obniżki, to my wyjdziemy z refundacji."

"Producent stawia sprawę jasno: jak zmusicie nas do obniżki, to my wyjdziemy z refundacji."źródło: ShutterStock

Producent stawia sprawę jasno: jak zmusicie nas do obniżki, to my wyjdziemy z refundacji. To może być blef albo początek negocjacji, ale może też być prawda. Tylko że minister zdrowia nie może ryzykować, że z dnia na dzień 100 tys. pacjentów straci dostęp do leku - mówi Marcin Czech w rozmowie z DGP.

To od pana decyzji– jako wiceministra zdrowia zajmującego się polityką lekową – zależy, po jakiej cenie i jakie terapie będą dostępne dla pacjentów. To duża odpowiedzialność. Sprzyja pan firmom farmaceutycznym?

Dbam o interesy pacjentów, a nie o korzyści firm. Decyzje refundacyjne zapadają w długim i transparentnym procesie.

Fakty zdawałyby się świadczyć o czymś innym. Od pana podpisu zależy, jaka firma znajdzie się na liście, które otrzymują finansowanie w całości lub części od państwa. Kilka miesięcy temu na taką listę trafiły leki po zaskakująco wysokich cenach. Zarabia na tym firma, która je produkuje, tracą budżet państwa i chorzy.

źródło: DGP

To nieprawda. Oczywiście każdą decyzję refundacyjną można skomentować w ten sposób – bo skoro NFZ płaci za lek, to traci, czyli ponosi koszty, a zarabia producent, który ten lek sprzedaje. Ale mogą tak mówić tylko ludzie z małą wiedzą lub ze złą wolą.

To podam przykład. Aby przymusić firmy do obniżania cen, resort zdrowia kilka lat temu wprowadził przepisy, które zmuszają koncern do 25-proc. obniżki ceny, kiedy kończy się wyłączność rynkowa na dany lek. Wszystko po to, by chronić budżet państwa. W maju tego roku okazało się, że na dwa miesiące przed końcem wyłączności rynkowej cena jednego z takich leków wzrosła nagle o kilkadziesiąt procent. Dzięki temu firma uniknęła efektów ustawowej obniżki.

Tak się stało, tyle że firma na tym nie zyskała, tylko straciła. Mówiąc precyzyjnie – jej zyski ze sprzedaży tego leku się zmniejszyły.

Jak to?

Już tłumaczę. Według ustawy lek z ceną np. 100 zł musi zejść do ceny 75 zł po utracie wyłączności rynkowej – czyli zazwyczaj wtedy, kiedy kończy mu się patent i na rynku mogą pojawić się generyki, czyli leki o takiej samej skuteczności, tylko tańsze. Czyli zgodnie z ustawą firma powinna obniżyć cenę o 25 proc. Kłopot pojawia się wtedy, gdy firma mówi, że nie obniży ceny – nie chce, nie może…

Dlaczego nie może? Przecież takie są przepisy i nie można robić nic wbrew nim?


Pozostało jeszcze 86% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • szybak(2018-12-15 23:18) Zgłoś naruszenie 52

    To, co Czech zrobił, to jest po prostu skandal. Ale czego się spodziewać, jak się kogoś zatrudnia na stanowisku wiceministra odpowiedzialnego za refundację prosto z prywatnego sektora farmaceutycznego (16 lat w firmach farmaceutycznych i 2 lata w consultingu). Za PO urzędnicy MZ byli "tylko" niekompetentni, ale przynajmniej nie siedzieli w kieszeni firm farmaceutycznych, jak Łanda i Czech.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane