Choć spotkanie z przedstawicielami firmy farmaceutycznej kończy się w nie najlepszej atmosferze, to PR-owiec koncernu chce wręczyć „drobny upominek”. To przenośny komputer.
Teorie spiskowe o Big Pharmie, z którymi można się zapoznać w internecie, to w głównej mierze stek bzdur. Żaden koncern farmaceutyczny nie zmierza do uśmiercania pacjentów. Żaden nie hoduje nowych „bakterii, by zarażać miliony ludzi na całym świecie”, by potem zarabiać na leczeniu. I nie ma dowodu na to, że szefowie rządów i prezydenci największych światowych mocarstw siedzą w kieszeni Big Pharmy.
W morzu fałszu jest jednak kilka ziaren prawdy. Na wielu stronach możemy przeczytać, że „koncerny farmaceutyczne są większe niż państwa”. To fakt, bo najwięksi producenci leków – pod względem przychodów czy dochodu – są bogatsi od Boliwii czy Czech. Możemy także przeczytać, że firmy te „szantażują państwa”. To też prawda. Bo zarządzając dostawami leków ratującymi ludzkie życie i ustalając ich ceny, trzymają polityków i państwa w szachu.