Miało być taniej, a jest drożej. Po wprowadzeniu refinansowania za szczepionki przeciw grypie mniej płacą tylko osoby po 65. roku życia . Dla wielu innych pacjentów wydatki wzrosły.
Od lipca w części aptek szczepienia przeciw grypie podrożały. W niektórych nawet o jedną trzecią. To efekt uboczny wprowadzenia preparatu na listy refundacyjne.
Szczepienie przeciw grypie jest dobrowolne, co oznacza, że w przeciwieństwie do tego przeciw odrze czy gruźlicy nie płaci za nie państwo. Żeby zachęcić do częstszego szczepienia, resort zdrowia postanowił jednak, że pokryje 50 proc. kosztów dla osób powyżej 65. roku życia. Żeby to zrobić, musiał wpisać preparat na listę refundacyjną. Przy negocjacji ceny z firmą stanęło na cenie urzędowej (to warunek wpisania leku do refundacji) w wysokości 45,76 zł dla pacjenta (dostępnej od lipca). Seniorzy płacą połowę (drugą część pokrywa państwo) – czyli ok. 22 zł.
Reklama
Kłopot polega na tym, że w efekcie dla dużej części innych pacjentów cena wzrosła. Jak wynika z informacji, które uzyskaliśmy od portalu GdziePoLek.pl, zbierającego dostępności i ceny medykamentów w aptekach, w październiku ub.r. roku w części aptek można było ten preparat kupić nawet za 34 zł. Czyli o jedną trzecią taniej niż obecnie wynosi sztywna cena ustalona przez resort zdrowia. Z analizy wynika, że działały również placówki, w których kwota była wyższa, ale średnia kwota w październiku zeszłego roku była wciąż niższa o kilka złotych. – Cena kształtowała się od 33,99 zł do 79,99 zł, średnio 43,52 zł – tłumaczy Dina Dąbrowska z portalu GdziePoLek.pl. Dane pochodzą z 253 aptek.
Mimo to – jak wskazuje – wprowadzenie do refundacji szczepień zwiększyło zainteresowanie tym preparatem. – W tym momencie Vaxigrip Tetra jest trzecim najczęściej wyszukiwanym produktem na naszym portalu – ocenia.

Reklama
Dziennik Gazeta Prawna
Objęcie szczepienia refundacją odbiło się również na programach bezpłatnych szczepień oferowanych przez samorządy. Do tej pory – właśnie w związku z tym, że nie były one finansowane przez państwo – wiele samorządów w ramach wzmocnienia profilaktyki opłacało je dla dzieci lub osób starszych z własnego budżetu. Zakup szczepionek odbywał się w drodze przetargów, w których startują hurtownie. A te zaraz po wprowadzeniu szczepienia do refundacji – podniosły ceny.
Hurtownicy mówią, że muszą sobie odbić to, co stracili w aptekach
W efekcie część samorządów albo ogranicza liczbę osób, którym oferuje darmowe szczepienia, albo musi więcej dołożyć z bud żetu na ten cel. W Sosnowcu podliczają, że w 2017 r. cena hurtowa szczepionki wynosiła od 16 do 30 zł. W tym roku jest to już od 26 do 36 zł. W Radomiu wzrosła o niemal 4 zł. – W tym roku za szczepionkę zapłacimy 28,40 zł wobec 24,95 zł rok temu – mówi Elżbieta Cieślak, rzecznik prasowy Radomskiego Szpitala Specjalistycznego, który jest realizatorem programu organizowanego przez UM Radomia.
Podwyżki sygnalizują inne samorządy. Poznań od lat przeznaczał na sfinansowanie szczepień ok. 200 tys. zł rocznie. Z programu korzystało ok. 6 tys. osób. W tym roku kwota potrzebna na zakup szczepionek będzie dużo wyższa. – W 2018 r. z tytułu autopoprawki do budżetu zwiększono ją do 270 tys. zł, by ze szczepień mogło skorzystać ok. 8 tys. osób. Jednak w związku z pismem z sierpnia tego roku od realizatora programu darmowych szczepień w mieście o znacznym wzroście kosztu szczepionek szacuje się, że wydatki na ten cel wyniosą 294 tys. zł – wylicza Hanna Surma, rzeczniczka prezydenta Poznania.
W Koszalinie w zeszłym roku na zakup szczepionek dla ponad 3,7 tys. osób wydano 119,6 tys. zł. W tym przeznaczono 132 tys. zł, co pozwoli na zakup preparatu dla 3,3 tys. pacjentów. Koszt jednostkowy szczepionki zwiększył się z 32 zł do 40 zł.
Gdańsk podobnie jak Koszalin z powodu podwyżki został zmuszony do zmniejszenia liczby finansowanych szczepień. Od 2006 r. wykorzystano na ten cel ponad 2 mln zł, a zaszczepionych zostało łącznie 54,1 tys. osób.
Hurtownie tłumaczą podwyżki zasadami wolnego rynku. Jak podają, chcą w ten sposób odrobić straty wynikłe z wprowadzenia urzędowej ceny aptecznej. Do tej pory mogły prowadzić własną politykę cenową – dużym sieciom sprzedawać po innej cenie niż małym etc. Teraz obowiązuje je, podobnie jak apteki, sztywna cena: mogą oferować do aptek szczepionkę za 37,62 zł.
Jedna z hurtowni Polypharm tłumaczy, że od momentu wprowadzenia urzędowej ceny do aptek na szczepionkach może zarabiać, dyktując dowolne ceny tylko na wolnym rynku – czyli na przykład sprzedając je samorządom w ramach przetargów. – W jednym miejscu stracimy, w innym staramy się zyskać – słyszymy w hurtowni.
– Polityka handlowa w postępowaniach przetargowych jest po stronie hurtowni farmaceutycznych – mówi Monika Chmielewska-Żehaluk z biura prasowego Sanofi, głównego producenta szczepionek. I potwierdza, że tylko opakowania Vaxigrip Tetra w pojedynczej ampułko-strzykawce są objęte refundacją. To oznacza, że preparat w opakowaniu zawierającym po 10 ampułko-strzykawek nie podlega już wsparciu ze strony państwa. Jest on dostępny w hurtowniach farmaceutycznych w całej Polsce, a cena oferowana klientom jest uwarunkowana niezależną polityką cenową tych podmiotów.