Rząd powinien już wiedzieć, jak wydać pół biliona zł [OPINIA]

autor: Robert Mołdach24.04.2018, 07:11; Aktualizacja: 24.04.2018, 08:11
Rzeczywistość kształtują zespoły takie jak „Efekt Zdrowie”.

Rzeczywistość kształtują zespoły takie jak „Efekt Zdrowie”.źródło: ShutterStock

Choć publikację w Dzienniku Urzędowym Ministra Zdrowia zarządzeń w sprawie powołania Rady Społecznej Debaty „Wspólnie dla Zdrowia” oraz Zespołu Zadaniowego „Efekt Zdrowie” dzieli tylko półtorej godziny, formułę obydwu tych zarządzeń dzieli przepaść.

Różnice widać już w samych tytułach zarządzeń. Jedno z nich mówi o utworzeniu Zespołu Zadaniowego, drugie o powołaniu Rady Społecznej Debaty. Użyte nieprzypadkowo słowa odzwierciedlają sens i cel decyzji ministra zdrowia. Z natury rzeczy zespół zadaniowy ma konkretne zadania do zrealizowania. W tym wypadku obejmują one wypracowanie koncepcji poprawy efektywności systemu ochrony zdrowia. Efektywność służy pacjentowi – poprawia dostępność i jakość świadczeń, powoduje wzrost zdrowotności społeczeństwa, przyczynia się do rozwoju gospodarki. To są konkretne działania, których można i należy oczekiwać od każdego ministra zdrowia.

W przypadku drugiego zarządzenia, celem jest wypracowanie przez dialog społeczny wspólnego stanowiska dotyczącego efektywnego sposobu gospodarowania zwiększonymi środkami na ochronę zdrowia. Warto zauważyć, że rady powołuje się zasadniczo w trzech celach – gdy nie wiemy, jak rozwiązać dany problem, gdy chcemy rozproszyć odpowiedzialność za przyszłe decyzje lub gdy chcemy wykorzystać spór w łonie tak powołanej rady, aby uzasadnić podjęcie decyzji według własnego uznania. Należy zgodzić się z poglądem, że mądre wydanie pół biliona złotych nie jest zadaniem prostym. Ale czy rada złożona z 65 członków jest w stanie uzgodnić stanowisko idące dalej niż tylko odnoszące się do szczytnych celów zaspokojenia potrzeb pacjentów, personelu, podnoszenia zdrowotności, jakości życia i rozwoju gospodarki? Nawiasem mówiąc , w tym celu nie trzeba powoływać żadnej rady, a wystarczy sięgnąć do dokumentów WHO, OECD, Komisji Europejskiej, czy przede wszystkim polskich opracowań organizacji pacjentów, pracodawców, środowisk przemysłowych. Jakby tego było mało, z powołaniem tej rady wiąże się jeszcze jedno zagrożenie – wpisanie jej prac w okres przedwyborczej debaty. Nawet zakładając inne intencje ministra zdrowia , trudno nie dostrzec zbieżności dat, podobieństwa działań.


Pozostało jeszcze 65% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane