Organizacje społeczne są zaniepokojone decyzją, by standardy okołoporodowe nie były zapisywane w rozporządzeniach. Konstanty Radziwiłł obiecuje, że przygotuje nowe. Ale organizacyjne, a nie medyczne.
Pod petycją o pozostawienie standardów okołoporodowych w randze rozporządzenia ministra zdrowia zebrano 74,1 tys. podpisów. Wczoraj zostały one przekazane premier Beacie Szydło. Inicjatorzy apelu liczą na spotkanie w tej sprawie z szefową rządu. „Liczymy na to, że przywróci pani standardy opieki okołoporodowej, dające każdej Polce możliwość rodzenia po ludzku” – czytamy.
Reklama

Reklama
O co chodzi? W lipcu 2016 r. weszła w życie opracowana przez urzędników resortu zdrowia ustawa, która wprowadzała zasadę, że obecne standardy medyczne, wydane w formie rozporządzeń, będą obowiązywać tylko do 2018 r. Wypracowaniem nowych mają się już zająć towarzystwa naukowe. Ale będą one zaledwie wytycznymi ekspertów, a nie rozporządzeniami ministra. Zdaniem organizacji pozarządowych mogą nie być przestrzegane.
– Nie ma też gwarancji, że towarzystwa przyjmą to, co było wcześniej przyjęte przez resort zdrowia. Wskazuje na to doświadczenie. Przy karmieniu piersią wytyczne Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci w wielu kwestiach są odległe od rekomendacji Światowej Organizacji Zdrowia – mówi Joanna Pietrusiewicz, szefowa Fundacji Rodzić po Ludzku. Jej zdaniem wraz z obniżeniem rangi prawnej może się pogorszyć sytuacja rodzących w przypadku konfliktu prawnego.
Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, która lobbowała za przeniesieniem standardów na poziom towarzystw, przekonuje jednak, że intencją tej zmiany nie było pogorszenie jakości opieki na pacjentami. – Minister zdrowia, wydając akty prawa powszechnie stanowionego, a takim aktem jest rozporządzenie, nie powinien w ten sposób ustanawiać standardów postępowania medycznego, bo te winny się opierać na aktualnej wiedzy medycznej zawartej w fachowej literaturze, w wytycznych medycznych towarzystw naukowych – uważa Hamankiewicz.
Przedstawiciele ginekologów są innego zdania i uważają, że standardy, nad którymi prace rozpoczęły się jeszcze za czasów ministra Zbigniewa Religi, przyczyniły się do poprawy jakości opieki. „Oburza nas fakt, że minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, ignorując konsensus wypracowany przez środowiska medyczne i pacjenckie, przychylił się do jedynego głosu sprzeciwu reprezentowanego przez Naczelną Radę Lekarską. Co więcej, zataił zaproponowaną zmianę przed opinią publiczną, a także ekspertami zajmującymi się zagadnieniami poprawy opieki okołoporodowej, uniemożliwiając tym samym podjęcie otwartej dyskusji nad sensem jej wprowadzenia” – czytamy w apelu.
Ministerstwo Zdrowia uspokaja, że w praktyce nic się nie zmieniło. W zeszłym tygodniu zaprosiło na spotkanie przedstawicieli organizacji pozarządowych zajmujących się opieką okołoporodową. Minister tłumaczył, że nie zostawi ciężarnych na lodzie. Zapowiadał, że przygotuje nowe rozporządzenie w sprawie standardów organizacyjnych opieki zdrowotnej, ale już o charakterze organizacyjnym, a nie medycznym. Radziwiłł obiecał też, że powstanie ono we współpracy z przedstawicielami organizacji, które uczestniczyły w spotkaniu. I dodawał, że sądy nie będą już bezradne, jeśli personel medyczny przyczyni się do krzywdy kobiety rodzącej lub jej dziecka. Według organizacji to, że faktycznie nic się nie zmieniło, będzie widać dopiero wówczas, gdy pojawią się zapisane na papierze konkrety. Obecne standardy określają m.in. sposoby łagodzenia bólu, możliwość wyboru pozycji do porodu czy też obowiązek kangurowania (kładzenia dziecka na brzuchu mamy) przez dwie godziny po porodzie.
33 proc. tyle rodzących według NIK otrzymuje znieczulenie
14 proc. tyle może wybrać sposób znieczulenia podczas porodu
68 proc. w tylu przypadkach podczas porodu nacinano krocze