Na mapie szybkich tras pojawiły się odcinki po 150–200 km bez stacji paliw. GDDKiA ustawia znaki. Zmienia też metody pozyskiwania najemców.
Przy autostradzie A1 Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad rozstawiła znaki informujące, jak daleko jest najbliższa stacja, jeśli zjedziemy na drogę niższej kategorii. Przydają się, odkąd w lipcu otwarto A1 między Strykowem i Tuszynem. Wcześniej kierowcy jeździli przez Łódź – w korku, ale po drodze mieli wiele stacji paliw. Teraz Łódź można wygodnie ominąć od wschodu, wpadając za to w paliwową pułapkę. Nowy odcinek to niewiele ponad 40 km, ale fragment przylega do starszego na północ od Strykowa, w kierunku Włocławka, gdzie stacji też nie ma. W efekcie nie zatankujemy na ok. 160-kilometrowym odcinku.
GDDKiA twierdzi, że sytuacja poprawi się... za półtora roku. – W rejonie Wiśniowej Góry na nowo otwartym odcinku A1 Orlen rozpocznie niebawem budowę dwóch MOP-ów. Powstaną stacje paliw, restauracje, miejsca piknikowe – wylicza Jan Krynicki, rzecznik GDDKiA.