Od ponad roku obowiązują przepisy uniemożliwiające multiplikowanie kar za przejazd bez opłaty. A tych jest coraz więcej. Niesprawiedliwe przepisy obowiązywały od lipca 2011 r. do 1 stycznia 2015 r. Główny inspektorat transportu drogowego mógł nakładać na kierowców surowe kary (3 tys. zł) za minięcie każdej bramki do elektronicznego poboru opłat. Za brak kilkudziesięciozłotowej opłaty za jednorazowy przejazd drogą płatną można było więc dostać karę w wysokości kilkudziesięciu tysięcy.
Po złagodzeniu polityki karania sankcjonowano już tylko za przejazd pod bramkami kontrolnymi, tj. wyposażonymi w kamerę. Nadal jednak możliwa była sytuacja, że za jeden przejazd drogą płatną nałożono kilka grzywien. Zmieniła to dopiero nowelizacja ustawy o drogach publicznych, która weszła w życie 2 stycznia 2015 r. (Dz.U. z 2014 r. poz. 1310). Wprowadziła ona zasadę jedna doba – jedna kara. Po zmianach liczba kar powinna więc spaść. Ale nie spada.
Abolicja i więcej aut