Firma rzuci w promocji na rynek 70 tys. urządzeń pokładowych dla aut osobowych, co umocni jego pozycję przed przetargiem na nowego operatora. I rozładuje korki podczas ŚDM.
Mija pięć lat od uruchomienia w Polsce systemu viaTOLL, który służy do poboru opłat za przejazd niektórymi znajdującymi się pod nadzorem GDDKiA drogami. Tym systemem jest objętych ponad 3,1 tys. km dróg państwowych. Do końca czerwca br. wpływy Krajowego Funduszu Drogowego z pobranych opłat wyniosły 6,3 mld zł.
Reklama
Przy tej okazji operator systemu, austriacki gigant Kapsch, poinformował o zaplanowanej akcji promocyjnej, mającej akceptację resortu infrastruktury i Generalnej Dyrekcji. Od piątku 8 lipca na rynku pojawi się pula 70 tys. urządzeń pokładowych viaAUTO w cenie 25 zł (normalnie 135 zł). O tym, że będzie taka możliwość, jako pierwsi pisaliśmy niedawno w DGP.

Reklama
Dzięki nim można płacić bez zatrzymywania się na bramkach na odcinku autostrady A2 Konin-Stryków oraz A4 Bielany Wrocławskie-Sośnica. Liczba urządzeń objętych promocją robi wrażenie – to o 16 tys. sztuk więcej, niż jest dziś w użyciu.
To o tyle interesujące, że Kapschowi w listopadzie 2018 r. kończy się 8-letni kontrakt. Rząd chce zorganizować otwarty przetarg na operatora systemu e-myta, aby nie uzależniać się od jedynego usługodawcy. A już w przyszłym roku obecny operator e-myta, zgodnie z kontraktem, będzie musiał przekazać szczegółowy plan przekazania systemu ewentualnemu następcy.
Wygląda więc na to, że firma chce umocnić swoją pozycję przed nadchodzącą wojną o polskie drogi.
Krzysztof Gorzkowski z Kapscha tłumaczył, że umowa z rządem obliguje operatora, aby na każdym pasie poboru opłat autostrad GDDKiA 50 proc. transakcji realizowanych było w sposób elektroniczny.
Ale to niejedyny powód wskazywany przez austriacką firmę. Okazuje się, że rząd sam poprosił Kapscha o pomoc, obawiając się zatorów na drogach w związku ze zbliżającymi się Światowymi Dniami Młodzieży. Dyrektor zarządzający Kapscha Marek Cywiński przyznał, że odbyło się w tej sprawie spotkanie w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa. – Padło pytanie, w jaki sposób operator mógłby się włączyć w te działania. Jedynym rozwiązaniem, które mogliśmy zaoferować, było wykorzystanie tego, co w jakimś stopniu już jest wykorzystywane na autostradach, czyli system viaAUTO – stwierdził Cywiński.
Czy przedstawiciele resortu nie obawiają się umocnienia pozycji Kapscha na niedługi czas przed rozpisaniem przetargul Wiceminister infrastruktury Jerzy Szmit przekonuje, że jego resort jest „życzliwie neutralny” wobec inicjatywy austriackiej spółki. – My nic nie mamy jako ministerstwo do sposobu poboru opłat, Kapsch robi to na własny rachunek – twierdzi i dodaje, że rozpowszechnienie urządzeń pokładowych austriackiej firmy nie spowoduje jej dominacji w przetargu. – Nie ma żadnej gwarancji, że ta sama technologia będzie stosowana po 2018 r., ale to jeszcze przed nami. Z drugiej strony nie chcemy Kapschowi utrudniać inicjatyw udrażniających ruch na autostradach – wyjaśnia wiceminister.
Gdyby jednak Kapsch wygrał ten przetarg, będzie zmierzał do tego, aby jego technologia była wykorzystywana także na odcinkach komercyjnych. Zwłaszcza na zarządzanym przez GTC odcinku A1 Toruń-Gdańsk oraz na A4 na linii Katowice-Kraków.