Wykonawcę terminalu 2 do przeładunku kontenerów poznamy w ciągu najbliższych dni. Tak zapowiada DCT Gdańsk, czyli operator największego portowego terminalu tego typu w Polsce. Inwestycja ma być warta – razem z dźwigami nabrzeżowymi, suwnicami itd. – prawie 1,2 mld zł.
Reklama
Prace mają się zacząć jeszcze w tym roku. Inwestor twierdzi, że terminal zacznie działać w połowie 2016 r. Zdolności przeładunkowe DCT mają wzrosnąć z 1,25 mln TEU (kontenerów 20-stopowych) do co najmniej 3,5 mln TEU. Obiekt zajmie 27 hektarów. Inwestycja jest możliwa dzięki temu, że od 2007 r. do Gdańska wpływają statki największego armatora świata – Maersk Line.

Reklama
– Zamierzamy utrzymać silną obecność w Gdańsku. Obecny terminal wyczerpuje możliwości przeładunkowe. Budowa T2 to dla nas dobra wiadomość, bo znikną ograniczenia dla usług oferowanych przez nas klientom – informuje DGP Ingrid Uppelschoten-Snelderwaard, prezes Maersk Line w Europie Środkowej. Do T2 będą mogły cumować m.in. kolejne 400-metrowe giganty Triple E. Każdy tankuje 13 tys. litrów paliwa, a pod pokładem mógłby zmieścić trzy stadiony sportowe. Gdańsk jest jedynym polskim portem, który przyjmuje takie kolosy.
Prezes zwraca uwagę na nowe wyzwania stojące przed branżą: wahający się popyt na transport kontenerów, presję cenową, którą wymusza konkurencja, oraz tzw. dyrektywę siarkową, która od stycznia 2015 r. podniesie koszty transportów. Czy w tych warunkach można spodziewać się boomu nad Bałtykiem? – Gospodarka w Polsce rośnie szybciej niż w innych częściach Europy, a potencjał tkwiący w transporcie kontenerowym wciąż nie jest wykorzystany. Dlatego zakładamy wzrost zapotrzebowania na usługi armatorskie w tym regionie – twierdzi Ingrid Uppelschoten-Snelderwaard.
Sam Maersk terminalu jednak nie zapełni. Dotychczas barierą dla pozyskiwania nowych klientów dla DCT była przede wszystkim przepustowość infrastruktury oraz konieczność uzyskania masy krytycznej towaru, czyli takiej liczby kontenerów, żeby w ogóle opłacało się wpływać w głąb Bałtyku. Pierwsza bariera ma zniknąć po zakończeniu budowy T2. Likwidacji drugiej mają sprzyjać globalne konsolidacje.
W powietrzu wisi alians 2M, czyli współpraca dwóch największych armatorów: Maerska i MSC. Od początku przyszłego roku giganci mają zacząć wspólne operacje, m.in. z Dalekiego Wschodu do Europy. Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła, ale część ładunków MSC, które dziś wpływają do terminalu BCT Gdynia, dotrze zapewne do terminalu DCT Gdańsk.
W tym tygodniu zostało z kolei ogłoszone utworzenie aliansu Ocean Three z udziałem francuskiego CMA CGM, chińskiego CSCL i spółki UASC należącej do inwestorów z Zatoki Perskiej. A na rynku funkcjonuje również G6, w skład którego wchodzi m.in. OOCL z Hongkongu.
– To wszystko nasi potencjalni partnerzy. Największe grupy armatorów wykazują zainteresowanie transportem kontenerów przez Gdańsk. Intensywnie pracujemy nad pozyskaniem nowych dużych klientów – deklaruje Maciek Kwiatkowski, prezes DCT Gdańsk.

610 tys. TEU przeładował operator DCT Gdańsk w pierwszej połowie tego roku (to 57 proc. rynku w Polsce)

185 statków zaoferuje od stycznia globalny sojusz armatorów Maersk i MSC; ich łączna pojemność to 2,1 mln TEU

11,9 mld dol. to przychody Grupy Maersk w pierwszej połowie tego roku; to wzrost o 2 proc. w porównaniu z 2013 r.