Kiedy pierwsze pendolino przyjedzie nad Wisłę?

Pierwszy z 20 pociągów dla PKP Intercity wyjedzie z Savigliano 9 sierpnia i powinien dotrzeć do Polski 14 sierpnia. W połowie października zaczniemy próby dynamiczne na torach PKP, głównie na CMK. Wtedy w ramach prób homologacyjnych rozpędzimy pociąg do 275 km/h, a może i więcej.

300 km na godzinę?

Niewykluczone. Będzie to uzależnione od warunków atmosferycznych i stanu przygotowania infrastruktury.

Zbigniew Jakubas, właściciel Newagu, twierdzi, że Pendolino jest Polsce niepotrzebne. Pociąg Impuls Jakubasa rozpędził się na CMK do 212 km/h.

To dobry wynik, ale jednorazowy. Uwarunkowania konstrukcyjne Impulsa pozwalają na osiągnięcie maksymalnej prędkości eksploatacyjnej 160 km/h. Pendolino pojedzie w ramach testów ponad 275 km/h, ale jest w stanie kursować z regularną prędkością 250 km/h, gdyby pozwalał na to stan infrastruktury.

Przez większość trasy nie pojedzie szybciej niż 160 km/h. Może lepiej kupić dwa razy więcej polskich pociągów?

PKP Polskie Linie Kolejowe deklarują, że na CMK Pendolino już w grudniu 2014 r. będzie mógł jeździć 200 km/h, a w ciągu kolejnych lat prędkość przejazdowa zostanie podniesiona do 220 km/h. Duże koleje w Europie, jak np. DB, SNCF, Trenitalia, RENFE, postawiły na prędkość powyżej 200 km/h. Tylko w ten sposób są w stanie konkurować z transportem drogowym i lotniczym.

Tomasz Zaboklicki, prezes Pesy, twierdzi, że błędem jest wydawanie 2,7 mld zł na Pendolino, skoro nawet część produkcji nie została ulokowana w Polsce.

PKP Intercity podpisały umowę z Alstom Konstal w Chorzowie i Fiat Ferroviaria we Włoszech, które należą do Alstom Transport. Alstom we Włoszech odpowiada za tabor, a Chorzów za budowę centrum serwisowego taboru i jego obsługę przez 17 lat. Ta druga część kontraktu to ponad 1 mld zł. W bazie serwisowej w Warszawie na Grochowie zatrudnimy ok. 140–150 osób.

To małe pocieszenie, skoro w Pendolino dla PKP IC nie będzie żadnych polskich części. Nawet jednej śrubki.

W realizację projektu Pendolino zaangażowani są poddostawcy z Polski, m.in. Bombardier produkuje urządzenia sygnalizacji SHP, firma SIECAB okablowanie, producentem sprzęgów jest Dellner Gdynia, a skrzynek elementów trakcyjnych – Polmor. PKP Cargo zapewni większość transportu z Włoch do Polski, a Instytut Kolejnictwa wszystkie próby homologacyjne w Polsce.

Tylko w latach 2011–2013 kupiliśmy w Polsce na potrzeby produkcji fabryk Alstom Transport w Europie produkty za 285 mln euro. W Chorzowie, gdzie zatrudniamy 1,1 tys. osób, wyprodukowaliśmy m.in. pociągi metra dla Amsterdamu i Budapesztu, tramwaje dla Stambułu oraz nadwozia pociągów dla Melbourne. Od 2009 r. chorzowska fabryka wyeksportowała tabor i podzespoły dla taboru za ponad 1,7 mld zł, czyli równowartość 20 pociągów Pendolino dla Intercity.

Dlaczego w takim razie Pendolino jest produkowane pod Turynem, a nie na Śląsku?

Niemożliwe było ulokowanie produkcji na Śląsku. Po pierwsze, fabryka nie ma odpowiednich hal i zaplecza, żeby produkować tego typu pociągi. Po drugie, wiązałoby się to z poniesieniem dużych nakładów związanych ze szkoleniem załogi. Żeby dotrzymać terminów dostaw wymaganych przez PKP Intercity, produkcja pociągów dla Polski została ulokowana w Savigliano, gdzie powstają pociągi zamawiane przez przewoźników z całego świata. W tym samym czasie w Chorzowie budujemy np. nadwozia dla 60 pociągów Coradia dla włoskiej Trenitalii.

A Pendolino dla Chin?

Tylko w tym przypadku produkowaliśmy częściowo poza fabryką macierzystą. Chińczycy uzależniają jednak wszystkie kontrakty od transferu technologii i są w stanie płacić bardzo dużo za produkty, oferując jednocześnie dostęp do rynku z nieograniczonymi perspektywami.

Transfer technologii do Polski się nie opłaca?

Tutaj byłby drogi i wydłużyłby termin. I tak jesteśmy jedynym spośród globalnych producentów taboru, który zorganizował transfer technologii do swojego polskiego zakładu. Poziom inwestycji w Konstalu w latach 1997–2013 wyniósł ponad 270 mln zł. Alstom w Chorzowie to jedyny w Polsce zakład, gdzie spawane są pudła aluminiowe. Ani Newag Zbigniewa Jakubasa, ani Pesa nie mają dostępu do takiej technologii. Konsorcjum Newagu z Siemensem produkuje pociągi metra Inspiro. Pudła powstają jednak w całości w Wiedniu, skąd trafiają do Newagu w Nowym Sączu.