Lider sprzedaży autobusów nie może pochwalić się dobrymi wynikami finansowymi. W zeszłym roku miał prawie 340 mln zł straty.
Przejęty we wrześniu 2018 r. przez hiszpańską firmę CAF Solaris od kilkunastu lat jest liderem produkcji autobusów w Polsce. W zeszłym roku dostarczył 1226 autobusów i trolejbusów, z czego aż 824 trafiło za granicę. Za sukcesem eksportowym nie idzie jednak finansowy. Po latach 2012–2017, kiedy firma odnotowywała niewielki zysk, zeszły rok zakończył się ogromną stratą – aż 339 mln zł. Tak wynika ze sprawozdania finansowego, do którego dotarł DGP. Solaris był na minusie mimo rekordowych przychodów, które w 2018 r. osiągnęły 1 mld 867 mln zł. Mateusz Figaszewski, pełnomocnik zarządu Solarisa ds. rozwoju e-mobilności i PR, zapytany o powody dużej straty nie chce podawać szczegółów. – Ubiegłoroczny wynik finansowy Solarisa był sytuacją wyjątkową, która w tym roku z pewnością nie będzie mieć miejsca. Na ten rok zakładamy pozytywny wynik netto oraz rekordowo wysoką sprzedaż na poziomie 1600 pojazdów – odpowiada Figaszewski.
Więcej konkretów można znaleźć w sprawozdaniu finansowym. Wyniki tłumaczone są głównie przekształceniami po przejęciu spółki przez Hiszpanów i związanym z tym wycofaniem się z produkcji tramwajów.
Reklama
Nowi właściciele uznali, że Solaris powinien skupić się na produkcji autobusów i trolejbusów. Chodziło to, by nie dublować się z wytwarzającą tramwaje firmą CAF. „Wysokość straty była spowodowana głównie dokonaniem szeregu odpisów w koszty firmy”– można m.in. przeczytać w sprawozdaniu. Nowi właściciele zmienili politykę w zakresie tworzenia rezerw finansowych. „Decyzje obecnego właściciela, Grupy CAF, szły w kierunku bardzo konserwatywnego podejścia do wszelkich ryzyk związanych z prowadzoną działalnością spółki, a także z działalnością wygaszaną, czyli produkcją tramwajów” – dodają autorzy sprawozdania. Nowi właściciele zdecydowali o utworzeniu 313 mln zł rezerwy. Jednocześnie dokapitalizowali Solarisa kwotą 200 mln zł.
Według Figaszewskiego spółka wyjdzie na plus m.in. dzięki dużej liczbie zawieranych kontraktów. – Tylko w ostatnich tygodniach podpisaliśmy duże kontrakty na dostawę m.in. 90 autobusów elektrycznych do Berlina i umowę ramową na 250 elektrobusów dla Mediolanu. W najbliższych dniach podpiszemy też kontrakt na 130 autobusów elektrycznych dla Warszawy. Wartość tylko tych 3 wspomnianych umów to ponad 350 mln euro – dodaje Figaszewski.
Według Aleksandra Kiereckiego, analityka rynku transportowego, do nienajlepszych wyników finansowych Solarisa przyczyniają się też duże nakłady na rozwój. – Teraz nie ma w Europie drugiego tak innowacyjnego producenta autobusów. W tym roku pokazał dwa całkiem nowe pojazdy – długi, 24-metrowy trolejbus i nową wersję autobusu na wodór – wylicza Kierecki. – Summa summarum strategia innowacji powinna zaprocentować. Widać, że firma ma dobre stosunki z klientami i chce robić to, czego potrzebują. Prototypy od razu trafiły na testy do różnych miast.
Tymczasem wbrew zapowiedziom z 2018 r. państwowy Polski Fundusz Rozwoju może nie stać się udziałowcem Solarisa (miał objąć 35 proc. akcji). Państwo chciało sobie zapewnić wpływ na tę jedną z bardziej znanych w Polsce firm. Paweł Borys, szef PFR, przyznał m.in., że przedstawiona przez Hiszpanów wycena spółki została zawyżona. Nie wiadomo, czy strony dojdą do porozumienia.