Powiaty liczą, że fundusz pekaesowy pomoże im dowieźć do szkół podwójny licealny rocznik. Uczniowie wybiorą miejsca, gdzie transport już jest – mówią eksperci.
Sprawa dla części samorządów jest paląca, bo likwidowane są kolejne linie autobusowe, a czasu jest mało. Zwłaszcza że w tym roku do szkół ponadpodstawowych pójdzie dwa razy więcej uczniów – po reformie oświaty i likwidacji gimnazjów gminy mają obowiązek zapewnić dojazd tylko uczniom szkół podstawowych. Przykładem jest starostwo w Węgorzewie, które bada obecnie zapotrzebowanie na dowóz dzieci. Zwróciło się o informację do dyrektorów placówek, toczyło rozmowy z przewoźnikami, by uruchomić linię, którą pojedzie kilkunastu uczniów z jednej z gmin. Problem jest, bo w Węgorzewie i w Kętrzynie 22 czerwca przestała prowadzić kursy Arriva, która kilka lat temu kupiła lokalne PKS-y i zapewniała przejazdy mieszkańcom. Swoje oddziały w kolejnych miejscowościach – Prudniku, Sędziszowie Małopolskim, Bielsku Podlaskim i Kędzierzynie-Koźlu – zamknie 1 lipca. Według ekspertów komunikacyjne białe plamy na mapie się powiększają, a kolejni przewoźnicy wycofują się z lokalnych rynków.

Licealista bez wsparcia