statystyki

LOT spodziewa się, że od pracy odstąpi najwyżej kilka osób

autor: Krzysztof Śmietana18.10.2018, 07:02; Aktualizacja: 18.10.2018, 07:50
Michał Fijoł mówi DGP, że nie do zaakceptowania są propozycje związkowców, zwłaszcza ostatnia, która kosztowałaby rocznie dodatkowe 108 mln zł. Wiceprezes spółki podkreśla, że na to nie można się zgodzić, zwłaszcza w sytuacji spodziewanych dużych podwyżek cen paliwa.

Michał Fijoł mówi DGP, że nie do zaakceptowania są propozycje związkowców, zwłaszcza ostatnia, która kosztowałaby rocznie dodatkowe 108 mln zł. Wiceprezes spółki podkreśla, że na to nie można się zgodzić, zwłaszcza w sytuacji spodziewanych dużych podwyżek cen paliwa.źródło: ShutterStock

Możliwość paraliżu połączeń jest nieduża. Według spółki żądania związkowców są niemożliwe do spełnienia, a nieudany strajk stawia ich w fatalnym położeniu

W edług działaczy związkowych strajk ma być zorganizowany przede wszystkim w obronie zwolnionej dyscyplinarnie w maju Moniki Żelazik, szefowej związku zawodowego zrzeszającego stewardesy. Zarząd LOT-u podkreśla jednak, że zwolnił Żelazik nie za działalność związkową, lecz za głoszone przez nią treści.

Według spółki zagrożeniem dla bezpieczeństwa był e-mail skierowany przez działaczkę do pracowników, w którym m.in. tak zachęcała do strajku pod koniec kwietnia: „My zakupiliśmy kilka rac, dwa wozy opancerzone, starą wyrzutnię rakiet, kilka granatów ręcznych i niech każdy weźmie z domu, co po dziadach zostało oraz butlę z benzyną!”.


Pozostało jeszcze 77% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie