Miasta będą mogły wprowadzać płatny wjazd do śródmieścia. Ale tylko w godz. 9–17. Takim rozwiązaniem wstępnie zainteresowane są Kraków, Poznań i Toruń.
Reklama
Taksy za wjazd do stref czystego transportu dotyczyłyby ogromnej większości samochodów. Zwolnieni z płacenia mają być tylko kierowcy aut elektrycznych i na gaz ziemny. Cel opłaty? Ograniczenie korków i zanieczyszczenia powietrza w centrach miast. Ma to być też zachęta do kupowania pojazdów, które nie emitują zanieczyszczeń. Wprowadzanie opłat najpewniej będzie możliwe już od wakacji, kiedy w życie wejdą procedowane teraz przez Sejm zmiany w przyjętej na początku roku ustawie o elektromobilności (wtedy posłowie wyrzucili z niej zapisy o płatnych strefach). W ostatnich dniach parlamentarzyści wprowadzili jednak nowe, istotne zmiany. Poseł klubu Kukiz’15 Krzysztof Sitarski w czasie posiedzenia sejmowej Komisji ds. Energii i Skarbu Państwa przeforsował poprawkę, która ograniczyła możliwość pobierania opłat do godzin 9–17. – Rodzice będą mogli rano dowieźć dziecko do przedszkola bez ponoszenia opłat. Poprawka uwzględnia interesy ekologów i mieszkańców – mówi DGP poseł Sitarski. Według nowych zapisów opłaty będzie można wprowadzać w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców i tylko tam, gdzie istnieje zwarta, śródmiejska zabudowa. Za godzinę kierowcy zapłacą najwyżej 2 zł 50 gr (20 zł za całą płatną część dnia).
Niektórzy eksperci krytykują te zmiany. – Ograniczenie możliwości pobierania opłat do godzin 9–17 to dla mnie kpina. Czy poza tymi godzinami samochody mniej trują? – pyta Konrad Marczyński z Warszawskiego Alarmu Smogowego. – To miasta powinny decydować o tym, w których godzinach powinno się wprowadzać opłaty. W ustawie brakuje też rozróżnienia stawek w zależności od norm emisji spalin, które obowiązują dla określonych samochodów. Najwięcej powinni płacić kierowcy aut z silnikami Diesla, które trują najbardziej – dodaje.
Nie należy się spodziewać, że miasta wprowadzą szybko opłaty. Zwłaszcza że to bardzo kontrowersyjny temat przed wyborami samorządowymi. Jednak władze niektórych miast coraz częściej przyznają, że z powodu korków czy smogu konieczne jest wprowadzanie ograniczeń. Tak jest w Krakowie. – Jesteśmy zainteresowani strefami czystego transportu, ale decyzję o tym, czy je wprowadzić i w jakiej formie, podejmiemy po uchwaleniu odpowiednich ustaw i rozporządzeń – informuje Dariusz Nowak, szef biura prasowego krakowskiego magistratu. W stolicy Małopolski przyznają, że sposobem na ograniczenie liczby aut wjeżdżających do centrum byłoby też podniesienie opłat za parkowanie. Rząd już w zeszłym roku planował, że limit opłat za pierwszą godzinę zostanie podniesiony z 3 do 9 zł. Na razie nie wiadomo, kiedy wydane zostaną rozporządzenia w tej sprawie.
Płatnego wjazdu do centrum nie wyklucza Poznań. – Propozycję utworzenia stref czystego transportu uważam za bardzo dobrą i będę do tego rozwiązania przekonywał radnych, od których będzie zależeć decyzja. Samorządy dostaną narzędzie, dzięki któremu mogą ograniczać ruch kołowy w centrum – mówił w rozmowie z Portalem Samorządowym prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak.
Nad płatnymi strefami zastanawiają się też w Toruniu. – Wiązałoby się to nie tylko z ewentualnymi opłatami za wjazd do Śródmieścia i ograniczeniami dla samochodów, ale także z wprowadzeniem ułatwień dla komunikacji i otwarciem parkingów „parkuj i jedź” – mówi Marcin Kowallek z toruńskiego ratusza.
Bartosz Milczarczyk, rzecznik warszawskiego ratusza, cieszy się, że miasta będą mogły decydować o opłatach za wjazd. – Najpierw trzeba jednak poczekać na ostateczny kształt tych przepisów. Wtedy ocenimy, czy warto je stosować – zaznacza.
Temat zaczyna się pojawiać w kampanii wyborczej w Warszawie. Niechętny opłatom jest kandydat PiS Patryk Jaki. Uznał, że można by je wprowadzić najwcześniej za „wiele, wiele lat”, gdy stolica będzie miała bardzo wygodną komunikację miejską. Rafał Trzaskowski, kandydat PO, mówił, że trzeba rozważyć wprowadzenie takich opłat.
Gdzie płatny wjazd w Europie?
Opłaty wprowadziła już część miast Starego Kontynentu. Dodatkowo często powiązane jest to z zakazami dla samochodów, które nie spełniają określonych norm.
Londyn. Za wjazd do centrum trzeba zapłacić „Congestion chargé”. Opłata wynosi 11,5 funta (ok. 56 zł ) i obowiązuje w dni powszednie w godz. 7–18. Dodatkowo część kierowców, wjeżdżając do centrum, musi zapłacić opłatę ekologiczną T-charge. Dotyczy ona aut, których silniki nie spełniają normy Euro 4 (i wyższej). To kolejne 10 funtów (prawie 50 zł).
Sztokholm. Opłata za wjazd do centrum obowiązuje w dni powszednie w godz. 6.30–18.30. Więcej zapłacimy w szczycie komunikacyjnym – 20 koron za godzinę (ok. 9 zł), a poza nim mniej – 10 koron za godzinę. Za całą płatną część dnia trzeba zapłacić ok. 42 zł.
Mediolan. Płatny wjazd do centrum obowiązuje od poniedziałku do piątku w godz. 7.30–19.30. Za wjazd zapłacimy 5 euro (21 zł).
La Valetta (stolica Malty). Opłaty obowiązują w dni powszednie w godz. 8–18. Za wjazd do centrum trzeba zapłacić 6,5 euro (27 zł).
Niemcy. Każde większe miasto ma zieloną strefę, do której można wjechać tylko ze specjalną plakietką (kosztuje kilka euro). Jej kolor odpowiada normom emisji spalin. Docelowo do stref mają być wpuszczane tylko najbardziej ekologiczne auta. Stuttgart i Düsseldorf już zapowiedziały, że wkrótce zakażą wjazdu aut z silnikami Diesla.