Drogowcy przed końcem roku chcą otworzyć kolejne odcinki tras ekspresowych. To m.in. obwodnica Marek, fragmenty S8 bliżej Białegostoku czy S7 z Warszawy do Gdańska
Premier Mateusz Morawiecki w exposé akcentował, że jednym z priorytetów rządu będzie budowa dróg ekspresowych i autostrad. Mówił, że trzeba dokończyć zwłaszcza trasy z północy na południe: Via Carpatię, a także drogi S3, A1 i S7. Na razie jednak prace na wielu odcinkach się opóźniają. Na początku roku Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zapowiadała, że w 2017 r. uda się otworzyć 390 km szybkich tras i obwodnic. To nierealne – z tego planu wypadnie przynajmniej 50 km dróg, m.in. S7 z Chęcin do Jędrzejowa czy S5 w Wielkopolsce. Trwa zaś walka z czasem o udostępnienie przed końcem roku ponad 100 km tras.
Jest szansa na znaczne usprawnienie przejazdu z Warszawy do Białegostoku. Na ukończeniu są cztery odcinki trasy S8. Kierowcy czekają zwłaszcza na otwarcie obwodnicy Marek, dzięki której przed Warszawą nie trzeba będzie stać w ogromnych korkach. Trasa miała być gotowa już w lipcu. Problemy są głównie z ośmiokilometrowym odcinkiem tuż przy rogatkach stolicy, który buduje włoska firma Salini. Wiceminister infrastruktury Marek Chodkiewicz niedawno zagroził, że wykonawca zostanie wyrzucony z placu robót. Ostatecznie postawił ultimatum: droga musi być skończona do 15 grudnia. – Wiele wskazuje na to, że dotrzymają tego terminu i w piątek nadzór budowlany będzie mógł zacząć odbiory. Jeśli nie będzie zastrzeżeń, drogę najpewniej będzie można otworzyć przed Bożym Narodzeniem – mówi Jan Krynicki, rzecznik GDDKiA. Salini ma jednak problemy na innych budowach w kraju, m.in. na trasie S3 z Legnicy w kierunku Zielonej Góry. Od mniejszych podwykonawców słychać narzekania zwłaszcza na polskiego partnera Włochów – firmę Pribex, który zalega z płatnościami.