Za brak internetu w najszybszych polskich pociągach odpowiada pięciu prezesów PKP Intercity i pięciu ministrów z PO i PiS.
Choć Polska wydała na zakup pendolino fortunę (na 20 pociągów wraz z utrzymaniem 2,7 mld zł), to kilka milionów pasażerów, którzy od grudnia 2014 r. odbyli podróż tymi pociągami, musiało się obyć bez internetu albo łapać rwane połączenia z siecią GSM. Wszystko z powodu braku wyobraźni, sporu przewoźnika z wykonawcą i 15 mln zł. Ale wygląda na to, że problem uda się w końcu rozwiązać.
Nie jest tajemnicą, że nic nie pomaga w rozmyciu odpowiedzialności tak bardzo, jak duże wieloletnie projekty, na które nakładają się zmiany polityczne. Wówczas prosta rzecz jak Wi-Fi urasta do roli megawyzwania, a znaleźć winnego nie sposób. Pociągi wyposażone w bezprzewodowy dostęp do sieci mają m.in. spółki PolRegio, Koleje Mazowieckie, Koleje Dolnośląskie, Arriva i SKM Trójmiasto. A w pendolino, czyli najwyższym jakościowo i najdroższym segmencie PKP Intercity – internetu nie ma.