Sankcje za nieefektywne wykorzystanie unijnych funduszy – taki zapis znalazł się w przygotowywanej przez rząd strategii rozwoju. Propozycja wzbudziła sprzeciw samorządów. Przy okazji punktują słabości wizji kreślonej przez wicepremiera Morawieckiego.
Jakie są główne założenia planu Morawieckiego / Dziennik Gazeta Prawna
Jednym z tematów poruszonych w strategii są środki europejskie i zwiększenie efektywności ich wydawania. Choć w perspektywie finansowej 2007–2013 udało się wydać praktycznie wszystkie dostępne dla Polski pieniądze, to już inwestowanie unijnych dotacji przewidzianych na okres 2014–2020 idzie jak po grudzie. Do tej pory w ramach programów krajowych udało się zakontraktować niecałe 20 proc. środków, a w ramach programów regionalnych, którymi zarządzają samorządy – zaledwie ok. 8 proc.
Reklama

Reklama
Niepokój marszałków
Sytuacja jest na tyle niepokojąca, że resort rozwoju rozważa wprowadzenie radykalnych rozwiązań. Otóż w projekcie strategii pojawiła się propozycja wprowadzenia „systemu sankcji nieefektywnego wykorzystania środków przez instytucje udzielające wsparcia”. Została ona zapisana w części dotyczącej realizacji projektów z Europejskiego Funduszu na rzecz Inwestycji Strategicznych (EFIS) stanowiącego trzon planu inwestycyjnego dla Europy (fundusz ma działać do końca 2020 r. i zapewnić inwestycje o wartości 500 mld euro).
Zapis – choć na razie dość ogólnikowy – już mocno zaniepokoił samorządy konsultujące rządowy dokument. Dlatego zaczęły lobbować za jego wykreśleniem. Nie wszyscy bowiem wiedzą, jak interpretować zamiary ministerstwa. – Nie wiadomo, czy chodzi o sankcje wobec instytucji realizujących zadania związane z procesami wdrażania, czy też o wyposażenie tych instytucji w sprawny wachlarz narzędzi sankcjonowania tych, którzy nieefektywnie wykorzystują środki przy realizacji projektów – zwraca uwagę Beata Goleśna z urzędu marszałkowskiego woj. śląskiego.
Podobne wątpliwości mają urzędnicy z samorządu woj. lubelskiego. – Ministerstwo Rozwoju nie przekazało nam żadnych informacji dotyczących sankcji, ich charakteru, dolegliwości czy kryteriów stosowania. Nie znamy też definicji „nieefektywnego wykorzystania środków” – wskazuje Beata Górka z Lubuskiego Urzędu Marszałkowskiego.
Samorządowcy podkreślają też, że wprowadzenie przez rząd sankcji za nieefektywne wykorzystanie środków jest o tyle dziwne, że są one już uregulowane w rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1303/2013 z 17 grudnia 2013 r. (obejmują m.in. korekty finansowe, nieprzyznanie rezerwy wykonania w przypadku nieosiągnięcia określonych wskaźników).
Jakich więc sankcji mają spodziewać się urzędy marszałkowskie? Gdy zapytaliśmy o to resort, nieoficjalnie usłyszeliśmy tylko, że chodzi o zmotywowanie do większej efektywności nie tylko instytucji samorządowych, lecz także innych podmiotów, takich jak Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości czy Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, które również rozdysponowują unijne pieniądze. Tajemnicą jednak nadal pozostaje, co autorzy strategii mieli na myśli, używając określenia „nieefektywne wykorzystanie środków” oraz o jakiego rodzaju sankcjach mowa – finansowych, prawnych? – Szczegółów na tym etapie jeszcze nie ma – przyznaje jeden z naszych rozmówców z MR.
Rząd nie jest bez winy
Samorządy pytają retorycznie, czy nakładając na nie ewentualne sankcje, rząd weźmie pod uwagę swoją rolę, jeśli chodzi o odpowiedzialność za opóźnienia. Ich zdaniem są one m.in. efektem późnej nowelizacji prawa zamówień publicznych, a także ciągnących się od miesięcy prac nad nowym prawem wodnym. A to nie koniec pretensji adresowanych przez jednostki samorządowe pod adresem rządu. – Przykładowo zapowiadana reforma gimnazjów spowodowała, że placówki te w ogóle nie startują w naborach, gdyż nie wiedzą, czy będą w stanie zapewnić wymaganą przez UE trwałość projektów. Z tego samego powodu nauczyciele z tych szkół nie są wysyłani na szkolenia dotowane przez Unię Europejską. To samo dzieje się w przypadku zdrowia. Na razie mamy dwie z pięciu map potrzeb zdrowotnych, które przygotowuje Ministerstwo Zdrowia. Mimo że do konkursu jesteśmy przygotowani od początku roku, to i tak nie możemy startować, bo nie ma określonych przez stronę rządową warunków – wymienia Marcin Wajda z urzędu marszałkowskiego woj. mazowieckiego. – W tym kontekście wprowadzanie systemu kar wydaje się nie do końca uczciwe – podsumowuje.
Brak jasnej deklaracji
Czy Ministerstwo Rozwoju ulegnie naciskom strony samorządowej? Zdaniem marszałków powinno, bo jakkolwiek by patrzeć, władze w regionach zarządzają aż 40 proc. europejskich funduszy. Resort jednak nie chce jasno określić się w sprawie sankcji. Na nasze oficjalne pytanie w tej sprawie usłyszeliśmy, że „na podstawie uwag i propozycji, zgłoszonych w trakcie konsultacji społecznych, tekst strategii ulega dostosowaniom i modyfikacjom”. – Również w rozdziale „Efektywność wykorzystania środków UE” wprowadzone zostały zmiany i uzupełnienia – tłumaczy Stanisław Krakowski z biura prasowego MR. – Obecnie w tej części przewidziane jest wprowadzenie dwóch mechanizmów: umocnienie roli ministra rozwoju w systemie wdrażania funduszy unijnych w Polsce oraz wzmocnienie koordynacyjnej i decyzyjnej roli międzyresortowego zespołu ds. funduszy Unii Europejskiej – kwituje.