Samorządy za możliwość wzięcia pożyczki poza sektorem bankowym gotowe są zapłacić nawet o 70 proc. wyższą kwotę od ceny rynkowej. Wszystko po to, by uniknąć ustawowych mechanizmów ostrożnościowych.
Odkąd w 2014 r. w życie weszły nowe regulacje zadłużeniowe w postaci indywidualnego wskaźnika zadłużenia, lokalne władze przyjęły dwie metody postępowania. Zgodnie z pierwszą z nich część samorządów robiła wszystko, aby dostosować się do nowych rygorystycznych przepisów – cięły wydatki lub ograniczały inwestycje, by wypracować w swoich budżetach nadwyżki, które pozwolą im na legalne zaciąganie długów (i ich obsługę) w kolejnych latach.
Jednak sporo jednostek wybrało drugą, znacznie bardziej niebezpieczną metodę działania. Zaczęły uprawiać kreatywną księgowość, której cel jest jeden – ominąć ograniczające je reguły zadłużeniowe. W tym celu, jak wykazała najnowsza kontrola Najwyższej Izby Kontroli, nadal decydują się np. na korzystanie z pozabankowych instytucji finansowych (parabanków) lub wchodzą w operacje finansowe inne niż kredyty i pożyczki bankowe oraz emisje obligacji.