statystyki

Gminom marzy się in house, ale wciąż nie dowierzają ustawodawcy

autor: Sławomir Wikariak, Leszek Jaworski03.06.2016, 07:29; Aktualizacja: 03.06.2016, 07:29
śmieci

Dzięki temu swoim spółkom można będzie zlecić w trybie z wolnej ręki naprawę lokalnych dróg, być może też stawianie komunalnych kamienic albo rewitalizację parków.źródło: ShutterStock

Samorządowcy są zdecydowanie za in housem w branży odpadowej. Niektórzy, jak prezydent Inowrocławia Ryszard Brejza, walczyli o to od początku scedowania na gminy śmieciowego obowiązku, czyli od 2012 r. Inni wprawdzie skwapliwie przeprowadzili nakazane ustawą o czystości i porządku w gminach przetargi, ale gdy tylko zaczynało się mówić o możliwości bezprzetargowego zlecania odbioru odpadów własnym spółkom czy zakładom komunalnym, starali się lobbować za tym rozwiązaniem. Dziś praktycznie wszyscy samorządowcy, niezależnie od tego, po której stronie sceny politycznej się opowiadają, optują za in housem.

Popiera go choćby prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, któremu zdecydowanie bliżej do PO niż do PiS. I wiele wskazuje na to, że się uda. Jeszcze tylko na nowe przepisy o zamówieniach publicznych zerknie Senat, podpis złoży prezydent i przetargi na odbieranie odpadów przestaną być konieczne. Ci, którzy nie polikwidowali swoich spółek, odetchną z ulgą, że udało się dożyć lepszych czasów, ci, którzy ich nie mają, zapewne zdecydują się na ich założenie. I to nie tylko w branży odpadowej. Biorąc pod uwagę to, że mamy blisko 2,5 tys. gmin, nowe spółki też być może trzeba będzie liczyć w tysiącach. Bo wedle projektowanych przepisów in house nie ograniczy się do odpadów. Wprowadzony zostanie bowiem nie, jak pierwotnie zakładano, do ustawy z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 250), ale do przepisów o zamówieniach publicznych.

Dzięki temu swoim spółkom można będzie zlecić w trybie z wolnej ręki naprawę lokalnych dróg, być może też stawianie komunalnych kamienic albo rewitalizację parków.

– Samorządy czekają na te zmiany i pilnie się szkolą – mówi Wojciech Hartung z kancelarii DZP. – Jestem przekonany, ze będą prowadziły działania mające na celu reaktywację spółek komunalnych. I to nie tylko tych zajmujących się odpadami, będą zmierzały do przejęcia przez swoje podmioty całej gospodarki komunalnej.


Pozostało 38% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • tanto(2016-06-04 11:31) Zgłoś naruszenie 00

    Autor powinien opanować podstawy języka polskiego. "In house" to pracownik wewnętrzny - a nie przedsiębiorstwo zewnętrzne zarządzane przez gminę. Ale co tam, grunt, że brzmi KUULOWO. :)))

    Odpowiedz
  • Pan Murzyński - Filipiński(2016-06-04 01:04) Zgłoś naruszenie 00

    Rozumiem, że przedsiębiorstwa komunalne zlikwidowano bo działały nieefektywnie i generowały straty. Powstałe na ich gruzach (częściej majątku) firmy prywatne nie przynosiły gminom strat, bo wykonując dla samorządów usługi były dla kosztem, niby pieniądze te same, ale jak brzmi!. Niestety pojawił się problem przetargów. Rozwiązaniem jest spółka z tym właścicielem który jest tym właściwym przedsiębiorcą. I wszystko rozkwitnie w koło, będą koszty i nie będzie przetargów.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane