Nauczycielowi zatrudnionemu na podstawie mianowania, przywróconemu do pracy przez sąd, nie przysługuje wynagrodzenie za czas pozostawania bez zatrudnienia na podstawie przepisów kodeksowych, nawet jeśli stosunek pracy byłby szczególnie chroniony przez kodeks pracy – orzekł SN.

Sprawa dotyczyła nauczycielki, która w związku z reorganizacją placówki została przeniesiona w stan nieczynny z uwagi na – jak wskazała dyrekcja szkoły – brak możliwości dalszego zatrudnienia. W stan nieczynny przenosi się zasadniczo na sześć miesięcy, po których, jeśli nauczyciel nie otrzyma propozycji dalszego zatrudnienia, stosunek pracy wygasa. Tak też się stało w przypadku opisywanej nauczycielki. Kobieta jednak skierowała sprawę do sądu, żądając przywrócenia do pracy i wskazując, że w jej wypadku przy przeniesieniu w stan nieczynny naruszono prawo.

Sądy przywróciły nauczycielkę do pracy. Problemem stała się kwestia wynagrodzenia za okres od wygaśnięcia do przywrócenia zatrudnienia. Powódka była w chwili przenoszenia w stan nieczynny w wieku przedemerytalnym, a więc jej stosunek pracy powinien być szczególnie chroniony przed wypowiedzeniem. Wniosła więc o zapłatę wynagrodzenia za w sumie kilkanaście miesięcy pozostawania bez pracy. Jednak kolejny proces nie poszedł po jej myśli. Sądy nie przyznały jej racji.

Sąd Najwyższy wskazał przede wszystkim, że w takim wypadku nie mają zastosowania przepisy kodeksowe dotyczące ochrony stosunku pracy pracowników w wieku przedemerytalnym, więc nie mają podstaw także roszczenia z tego tytułu.

– Sposoby i tryby rozwiązania czy zmiany stosunku pracy na podstawie mianowania są uregulowane w Karcie nauczyciela w sposób wyczerpujący i zupełny, a to oznacza, że przepisy kodeksowe nie mają zastosowania. Zatem nauczycielowi mianowanemu przywróconemu do pracy nie przysługuje wynagrodzenie za czas pozostawania bez zatrudnienia na podstawie art. 57 par. 2 k.p. Karta nauczyciela stanowi pragmatykę zawodową, co oznacza, że przy regulowaniu stosunków pracy osób jej podlegających ma pierwszeństwo stosowania przed kodeksem pracy – powiedział sędzia Robert Stefanicki.

Skład orzekający uznał też, że nie jest to właściwa regulacja prawna.

– SN opowiada się zarazem za spójnym uregulowaniem sytuacji nauczycieli. A to oznacza, że de lege ferenda należałoby odejść od różnicowania tej kategorii zatrudnionych, w zależności od podstawy prawnej zatrudnienia, pod względem roszczeń związanych z jego zakończeniem – wskazał sędzia Stefanicki. ©℗

orzecznictwo