Obecny system poświadczania znajomości języka polskiego jako obcego jest przygotowany na egzaminowanie ok. 3 tys. osób. Tymczasem chętnych jest dwa razy więcej. Niektórzy przez kilka miesięcy polują na wolny termin egzaminu. Z marnym skutkiem. W niektórych ośrodkach egzaminacyjnych na listach rezerwowych jest po 200 osób. Rośnie liczba skarg, bo zdanie tego egzaminu jest niezbędne do ubiegania się m.in. o obywatelstwo i zezwolenie na pobyt rezydenta długoterminowego UE. Niektóre ośrodki uprawnione do egzaminowania z języka polskiego jako obcego wykorzystują lawinowy wzrost chętnych na egzaminy i niewielką liczbę miejsc - w pierwszej kolejności zapisują tych chętnych, którzy zapłacili za kurs językowy w ich placówce np. 900 zł.
Rząd zapowiedział, że skróci kolejki na egzamin. Rozwiązanie okazało się banalnie proste. Wystarczy zrezygnować z urzędowego certyfikatu poświadczającego znajomość języka polskiego na rzecz innych dokumentów.
Problemowi rezydenci
Zmianę zaproponowało Ministerstwo Edukacji i Nauki (MEiN). W tej sprawie skierowało pismo do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA), które kończy prace nad projektem nowelizacji ustawy o cudzoziemcach (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 35 ze zm.).
- Wnoszę o rozszerzenie zakresu projektowanej nowelizacji i zmianę art. 211 ustawy. Przepis ten wprowadził w lutym 2018 r. wymóg posiadania przy wydawaniu zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego UE potwierdzonej znajomości języka polskiego urzędowym poświadczeniem, na poziomie biegłości językowej co najmniej B1. Spowodowało to gwałtowny wzrost liczby osób przystępujących do egzaminu z języka polskiego. Taki wzrost nie był przewidywany i nie został uwzględniony w możliwościach technicznych obecnego systemu - wskazuje w piśmie prof. Włodzimierz Bernacki, wiceminister edukacji i nauki.
Zaproponował rozszerzenie katalogu dokumentów potwierdzających znajomości języka polskiego jako obcego o inne dostępne wiarygodne certyfikaty lub rozważenie usunięcia wymogu jego posiadania.
MSWiA zgodziło się na to rozwiązanie. Bartosz Grodecki, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, w odpowiedzi na pismo MEiN proponuje, aby określone w art. 211 ust. 3 pkt 1 ustawy o cudzoziemcach urzędowe poświadczenie zastąpić wykazem innych poświadczeń znajomości języka polskiego przy ubieganiu się o rezydenturę. Powinny one zostać określone w akcie wykonawczym do projektowanej ustawy wydanym przez ministra spraw wewnętrznych w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw szkolnictwa wyższego i nauki.
- Zachowany zostanie minimalny poziom biegłości językowej B1. Pozwoli to, aby również inne wiarygodne certyfikaty języka polskiego mogły poświadczać jego znajomość na potrzeby wykazania spełnienia tego wymogu przy ubieganiu się o zezwolenie na pobyt rezydenta długoterminowego UE - zapewnia Bartosz Grodecki.
System znów ma być wydolny
Wiceminister dodaje, że potencjalnie większa dostępność miejsc na sesjach egzaminacyjnych w innych instytucjach powinna doprowadzić do tego, że w relatywnie krótkim czasie zainteresowanie cudzoziemców urzędowymi egzaminami przeprowadzanymi na podstawie ustawy o języku polskim znacząco spadnie. Przyczyni się to do przywrócenia wydolności systemu urzędowego poświadczania znajomości języka polskiego.
Proponowane rozwiązanie zostanie wzmocnione w przepisach przejściowych projektowanej ustawy, w których zaproponowano regułę wskazującą konieczność stosowania nowych przepisów do postępowań w sprawie udzielenia zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej będących w toku (w dacie wejścia w życie ustawy nowelizującej).
- Umożliwi to części cudzoziemców, którzy złożyli wnioski o udzielenie zezwolenia na pobyt rezydenta i oczekują na możliwość zapisania się na sesję egzaminacyjną, rezygnację z tego oczekiwania na rzecz przystąpienia do egzaminu w celu uzyskania innego certyfikatu językowego - uważa Grodecki.
Kluczowe rozporządzenie
Eksperci mają obawy, czy ta propozycja rozwiąże problem.
- Wszystko zależy od tego, co znajdzie się w projekcie rozporządzenia, w którym mają być określone rodzaje certyfikatów potwierdzające znajomość języka polskiego. I czy w ogóle zostanie ono wydane. Jeżeli nie, ta ścieżka potwierdzania znajomości języka polskiego zostanie zablokowana dla osób starających się o status rezydenta długoterminowego UE. A przypomnę, że w interesie Polski nie jest jego przyznawanie, bo posiadając go, można wyjechać do innych unijnych krajów - wskazuje Ksenia Naranovich z Polskiego Instytutu Językowego.
Wątpliwości mają też inni. Eksperci Państwowej Komisji do spraw Poświadczania Znajomości Języka Polskiego jako Obcego wskazują, że tak naprawdę nie jest znana skala problemu, ponieważ nie wiadomo, ilu osobom - mimo prób - nie udaje się zarejestrować na egzamin oraz w jakim celu do niego podchodzą. Można się jedynie domyślać, że najwięcej jest tych, którzy chcą zdawać egzamin, bo wnioskują o obywatelstwo lub rezydenturę. Trudno zatem przewidzieć, na ile odejście od wymogu urzędowego poświadczenia znajomości języka polskiego w przypadku rezydentów rozwiąże problem.
Dlatego przedstawiciele komisji uważają, że potrzebne są systemowe rozwiązania. Chcą, aby egzaminy można było zdawać zdalnie. Kandydat rejestrowałby się na niego za pomocą centralnego systemu, a nie przez ośrodek egzaminacyjny. Zlikwidowałoby to nadużycia po stronie ośrodków, które w sposób uprzywilejowany traktują osoby płacące za kurs językowy w ich placówce i rejestrują je na egzamin w pierwszej kolejności. Sprawdzian w części pisemnej byłby zdawany w ośrodku, a ustnie zdalnie.
Język polski jako obcy / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe