W minionym tygodniu znowu wylały wody z niewielkich rzek w Krakowie, Andrychowie i Proszowicach. W potoki zamieniły się ulice w Katowicach, Tychach i Wieliczce. To tylko jeden z wielu tegorocznych incydentów pogodowych, w trakcie których samorządy muszą się zmagać z nadmiernymi opadami i błyskawicznymi powodziami. I choć nie wszystkim, to wielu tym szkodom można zapobiec. Sposoby są znane, polegają przede wszystkim na przemyślanej retencji, która pomoże także i przy suszach. Problem jednak w tym, że obecnie – na przełomie starej i nowej perspektywy unijnej – o wsparcie na takie działania jest bardzo trudno.
Fundusze? Chwilowo brak