Z 14 tys. euro do 20 tys. euro zostanie podniesiony próg, od którego trzeba stosować przepisy o zamówieniach publicznych. Rząd chciałby szybkiej zmiany prawa.
Reklama
Wartość polskiego rynku zamówień publicznych / Dziennik Gazeta Prawna
Prawo unijne wymaga, by przepisy dotyczące udzielania zamówień publicznych stosować od 130 tys. euro. To, co dzieje się z tańszymi zakupami, zależy od poszczególnych państw. Polska dawniej nakazywała organizować przetargi nawet na najmniejsze kwoty, potem ustanowiła próg 6 tys. euro, a od 2007 r. wynosi on 14 tys. euro, co przy oficjalnym przeliczniku oznacza dziś niewiele ponad 56 tys. zł.
Niebawem ma zostać podwyższony do 20 tys. euro, czyli nieco ponad 80 tys. zł. Do tej granicy urzędnicy nie będą musieli organizować przetargów. A tak naprawdę nawet do wyższej kwoty, gdyż próg dotyczy wartości zamówienia, a tę szacuje się netto bez uwzględnienia podatków. Przy 23-proc. podatku VAT granicą będzie więc trochę mniej niż 100 tys. zł.
„Próg ten będzie wprawdzie niższy niż w niektórych krajach unijnych, jednakże będzie w pełni odzwierciedlał wartość średniego dolnego progu stosowania przepisów o zamówieniach dla 24 krajów członkowskich UE” – napisali legislatorzy Urzędu Zamówień Publicznych w uzasadnieniu projektu. Przed jego przygotowaniem przeanalizowali, jak wygląda sytuacja prawna w tych państwach. Okazało się, że średnia unijna, od jakiej zaczyna się stosować przepisy o zamówieniach, wynosi 21 tys. euro, a mediana to 15 tys. euro.
– Można się zastanowić, na jakiej wysokości powinien być określony próg, niemniej samo jego podwyższanie jest konsekwencją wieloletniego trendu wynikającego z coraz większego zaufania, jakim obdarza się zamawiających – zauważa Artur Wawryło, ekspert z Centrum Obsługi Zamówień Publicznych.
– Bez wątpienia łatwiej jest udzielić zamówienia z pominięciem przepisów ustawy. Warto jednak pamiętać, że zdecydowana większość urzędników nawet przy nich stosuje procedury określone w wewnętrznych regulaminach – dodaje ekspert.
Stosowanie takich procedur jest dobrym rozwiązaniem i może nas uchronić przed ewentualnymi zastrzeżeniami Komisji Europejskiej. Bowiem choć przepisy o zamówieniach trzeba stosować od 130 tys. euro, to ogólne reguły wynikające z traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej obowiązują także przy wydatkowaniu niższych kwot. Chodzi przede wszystkim o przejrzystość, niedyskryminacyjne i równe traktowanie czy swobodę przepływu towarów.
– To krok w dobrym kierunku, ale próg ten nadal zostanie określony na zbyt niskim poziomie. Przepisy o zamówieniach powinniśmy stosować dokładnie od progu unijnego, bo są złe i zamiast oszczędności przynoszą nam straty – przekonuje Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich, i jako dowód na tę tezę przedstawia to, co zaobserwował podczas niedawnej podróży do Norwegii.
– Ponieważ bilety kupowało jedno z ministerstw w dużym przetargu, to kosztowały one 5 tys. zł. Gdybym sam zamówił je kilka dni przed wylotem, to zapłaciłbym 800 zł – opisuje.
Autorzy projektu nowelizacji przekonują w uzasadnieniu, że podniesienie progu aż tak wysoko, jak chcieliby tego samorządowcy, byłoby niekorzystne dla rynku.
„Zgodnie z danymi posiadanymi przez UZP, o 108 tys. zmniejszyłaby się wówczas liczba postępowań o udzielenie zamówienia publicznego, a kwota odpowiadająca 40 proc. wartości rynku zamówień publicznych wydatkowana byłaby poza konkurencyjnymi i jawnymi procedurami określonymi w p.z.p.” – zaznaczyli w uzasadnieniu.
Ich zdaniem oznaczałoby to też, że co najmniej 110 tys. przedsiębiorców pozbawiono by dostępu do środków ochrony prawnej. Tym samym – przekonują – oczywiste jest, że wprowadzenie regulacji dotyczących stosowania otwartych i konkurencyjnych procedur przetargowych do zamówień o kwotach mniejszych niż progi unijne jest racjonalne i zasadne.
Propozycję zmian przewidziano w założeniach do nowelizacji ustawy – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 113, poz. 759 z późn. zm.), nad którymi prace zaczęły się w ubiegłym roku. Teraz jednak rząd uznał, że zmiany nie powinny czekać, i postanowił wyjąć tę konkretną propozycję, by przygotować z niej odrębny projekt nowelizacji. Właśnie został skierowany do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych.

Etap legislacyjny
Projekt przekazany do konsultacji społecznych