Wyższe opłaty czy administracyjne kary? Co po zmianie prawa wprowadzą samorządy za niesegregowanie śmieci? Eksperci podzieleni. A zanim za spór wezmą się SKO i sądy, do gminnej kasy wpłynie mniej środków, niż zakładano.

To zamieszanie w znowelizowanej ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (w tym tygodniu została podpisana przez prezydenta i obecnie czeka już tylko na publikację w Dzienniku Ustaw) wynika z tego, że rezygnując z możliwości wyboru selektywnej lub nieselektywnej zbiórki odpadów, ustawodawca narzucił na właściciela nieruchomości obowiązek segregacji. – A jeżeli mamy obowiązek, to musimy mieć sankcję za jego nieprzestrzeganie, żeby ten obowiązek mógł być skuteczny. W innym przypadku mielibyśmy do czynienia z tzw. przepisem niedoskonałym, za którego niewykonanie nie groziłaby żadna kara – wyjaśnia Mateusz Karciarz, prawnik specjalizujący się w tematyce odpadów z kancelarii Jerzmanowski i Wspólnicy. Uważa, że choć w nowelizacji mamy do czynienia z określeniem „opłata podwyższona”, to jest ona faktycznie sankcją w formie kary pieniężnej o charakterze administracyjnoprawnym. – To sankcja za nieprzestrzeganie, naruszenie obowiązku nałożonego na właściciela nieruchomości – podkreśla prawnik.

Za opcją, że „opłata podwyższona” jest faktycznie sankcją w formie kary pieniężnej o charakterze administracyjnoprawnym, opowiada się też Bartosz Frankowski, naczelnik wydziału środowiska Urzędu Miasta w Gdyni. – Już dziś podwyższona opłata jest karą w przypadku, gdy właściciel nieruchomości zadeklarował prowadzenie selektywnego zbierania odpadów, a w rzeczywistości tego nie robił – mówi urzędnik. – I tak pozostanie – dodaje. Odmiennego zdania jest zaś Daniel Chojnicki, radca prawny z kancelarii Domański, Zakrzewski, Palinka. – Z tytułu nieselektywnego zbierania odpadów komunalnych płacić się będzie, przynajmniej z formalnego punktu widzenia, opłatę podwyższoną, a nie karę – przekonuje. Ale od razu dodaje, że z perspektywy mieszkańca te formalne subtelności trudno jednak będzie rozróżnić i posługiwanie się potocznym sformułowaniem „kara” wydaje się być bardzo prawdopodobne. Z kolei zdaniem Macieja Kiełbusa, partnera w kancelarii Dr Ziemski & Partners i eksperta Związku Miast Polskich w zakresie odpadów komunalnych, nowe przepisy nie rozstrzygają wprost, czy w przypadku niesegregowania mamy do czynienia z sankcją administracyjną czy opłatą za inną, droższą usługę. – Rozróżnienie to ma kluczowe znaczenie w kontekście zasad systemowych związanych z karami administracyjnymi. Wcześniej czy później będą to musiały rozstrzygnąć sądy administracyjne – mówi Maciej Kiełbus (więcej w wywiadzie).