1 mln 700 tys. zł Ministerstwo Środowiska wyda na szkolenie obywateli, jak prawidłowo dzielić śmieci na frakcje.
Do tej pory samorządy edukowały mieszkańców na własną rękę. Większe miasta przeznaczały na ten cel środki rzędu nawet kilkuset tysięcy złotych. Mniejszych miejscowości nie było na to stać. Pytanie, dlaczego resort środowiska rusza z kampanią tak późno? Minister środowiska Henryk Kowalczyk wyjaśniał wczoraj na konferencji prasowej, że do tej pory priorytetem był program „Czyste Powietrze”, teraz – odpady. Odpowiedź może dziwić, zwłaszcza że czasu na podniesienie jakości selektywnej zbiórki u źródła gminy mają bardzo mało, a ta kuleje. Już w przyszłym roku muszą osiągnąć 50 proc. poziom selektywnej zbiórki, inaczej zapłacą kary za każdą tonę poniżej tego poziomu.
Kampania telewizyjna ruszy w połowie listopada i potrwa do połowy grudnia. Przygotowanie spotów jeszcze trwa. – Będą pokazywały obywatelom sens selektywnej zbiórki – zapowiadał rzecznik resortu Aleksander Brzózka.
Reklama
Do projektu zostali zaangażowani influencerzy, będzie realizowana także w mediach społecznościowych i w internecie. Przygotowano też poradnik dla gmin, taki sam dla wszystkich. Problem w tym, że każdy samorząd, co przyznał też minister środowiska, niezależnie prowadzi politykę gospodarowania odpadami. A resort środowiska nie zdecydował się na określenie, kiedy nie są spełnione warunki selektywnej zbiórki. Samorządowcy zaznaczają, że brak jednolitych kryteriów może mieszkańców demotywować. Bo, jak mówią, jak wytłumaczyć obywatelom, że w jednej gminie butelka plastikowa w odpadach zmieszanych będzie zanieczyszczeniem, a w innej – nie. W dodatku gminy obawiają się, że instancje odwoławcze będą umarzały postępowania o podniesienie opłaty za brak selektywnej zbiórki – a ta ma być co najmniej dwa razy wyższa, ale nie może przekraczać czterokrotności opłaty podstawowej. Henryk Kowalczyk przekonywał na spotkaniu prasowym, że mieszkańcy otrzymali zachęty i bonifikaty, czyli niższą opłatę za dzielenie odpadów. Z perspektywy przepisów i samorządowców – sytuacja rysuje się jednak inaczej, bowiem wyższa stawka może być ustalona dopiero na drodze decyzji administracyjnej, a dowodem w sprawie mają być nieposegregowane odpady.