Do końca czerwca rady poszczególnych jednostek samorządu terytorialnego miały czas na podjęcie uchwał w sprawie obniżek dla włodarzy gmin, starostów oraz marszałków, o czym pisaliśmy w Tygodniku Gazeta Prawna z 13 lipca 20018 r. Dziś wracamy do tematu, pokazując, co zrobili skarbnicy w gminach, których rady miasta pensji nie obniżyły albo zrobiły to symbolicznie. W końcu to oni odpowiadają za finanse JST. Czy zatem przy wypłatach poborów nie powinni - mimo braku stosownych uchwał - podporządkować się rygorom rządowego rozporządzenia? No i co o ich działaniu sądzą regionalne izby obrachunkowe oraz jak reagują wojewodowie.
Redukcję wynagrodzenia zasadniczego wójtów, burmistrzów, prezydentów miast, starostów, marszałków województw i ich zastępców zakłada obowiązujące od początku lipca rozporządzenie Rady Ministrów z 15 maja 2018 r. w sprawie wynagradzania pracowników samorządowych (Dz.U. z 2018 r. poz. 936). I choć część samorządów podporządkowała się woli rządu i przycięła pensje (ramka), to są jednak i tacy, którzy otwarcie bojkotują reformę rządu.
– Wypłaty zostały już przelane na konta wszystkich pracowników urzędu, również prezydenta i jego zastępców. Decyzją rady miasta z 27 czerwca wynagrodzenie prezydenta nie uległo zmianie – mówi Marta Bartoszewicz z urzędu miasta w Olsztynie. Samorząd powołuje się na opinie prawne przygotowane na zlecenie Związku Miast Polskich. Zdaniem władz miasta opinia ta jednoznacznie wskazuje, że rada nie może pozwolić na obniżenie uposażenia prezydenta, gdyż naruszona zostałaby zasada równości każdego obywatela wobec prawa – skoro od lat rośnie wynagrodzenie minimalne, to włodarze nie mogą być grupą zawodową, której obniża się pensje.