statystyki

Dwukadencyjność zagrozi jakości

autor: Patrycja Otto21.03.2018, 09:20; Aktualizacja: 22.05.2019, 14:44
Tymczasem, jak twierdzi Janusz Gromek, prezydent miasta Kołobrzeg, do tej pory wszystko funkcjonowało dobrze. Dlatego według niego reforma nie była potrzebna.

Tymczasem, jak twierdzi Janusz Gromek, prezydent miasta Kołobrzeg, do tej pory wszystko funkcjonowało dobrze. Dlatego według niego reforma nie była potrzebna.źródło: ShutterStock

Jakie będą konsekwencje zmian ordynacji wyborczej? Zapytaliśmy o to przedstawicieli samorządów.

Choć według samorządów ordynacja wyborcza wymagała poprawek, to przy planowaniu zmian należało wziąć pod uwagę ich opinie oraz powinny być one wprowadzane w konsultacji z wyborcami. Tego jednak zabrakło, w związku z tym wśród włodarzy, przedstawicieli samorządów oraz ekspertów przeważają opinie, że ordynacja wyborcza w obecnym kształcie może przynieść więcej złego niż dobrego, a na pewno spowoduje wzrost kosztów.

– Mam obawy, że wprowadzenie zmian na ostatnią chwilę spowoduje zamieszanie, które może dodatkowo zniechęcić mieszkańców do udziału w lokalnych wyborach. A przecież powinno nam zależeć na zwiększeniu i tak dosyć niskiej frekwencji – zaznacza Daniel Putkiewicz, zastępca burmistrza miasta i gminy Piaseczno.

Pośpiech, brak dogłębnej analizy, która pozwoliłaby zidentyfikować faktyczne problemy i wprowadzić ulepszające rozwiązania, to najczęściej wytykane błędy. Z tego powodu dziś można mówić tylko o bałaganie kompetencyjnym oraz niejasnych przepisach.

Tymczasem, jak twierdzi Janusz Gromek, prezydent miasta Kołobrzeg, do tej pory wszystko funkcjonowało dobrze. Dlatego według niego reforma nie była potrzebna.

Ile to będzie kosztować?

Kwestia wzrostu wydatków jest często poruszana w komentarzach oraz sondach na temat zmian w ordynacji. Także tej przeprowadzonej przez DGP wśród przedstawicieli gmin, dzielnic oraz miast.

– Ciągle nie wiadomo, kto ma pokryć wydatki związane z zapewnieniem monitoringu w komisjach wyborczych. Nowe przepisy wymagają w każdej placówce kamery. Nie ustalono jednak, z jakiego budżetu (samorządowego czy państwowego) zostanie sfinansowany ich zakup – słyszymy w UM Kołobrzeg.

– Do tej pory wybory nadzorował jeden urzędnik, którym był z reguły sekretarz miasta. Teraz musi być czterech komisarzy wyborczych. Istnieje też obowiązek powołania dwóch komisji wyborczych, liczących po dziewięć osób każda, zamiast jednej, jak było dotychczas. Nawet jeśli środki na ten cel będą pochodziły z budżetu państwa, to dla samorządów zmiany te wiążą się z dodatkowymi wydatkami. Choćby tymi związanymi z wypełnieniem obowiązków administracyjnych. Mowa o wypełnieniu PIT dla każdej z tych osób czy upoważnienia ich do przetwarzania danych osobowych – wyjaśnia przedstawiciel UM Kołobrzeg.

Marek Wójcik podlicza, że koszty związane z wyborami wzrosną cztero-, pięciokrotnie. Jak zauważa, do tej pory sędziowie wyborczy byli wybierani tylko na czas przeprowadzanych wyborów. Zgodnie z nowymi przepisami 100 komisarzy wyborczych ma pełnić swoją funkcję stale. A to oznacza konieczność wygospodarowania dla nich miejsca w urzędach, przydzielenia im sekretarki lub asystentki.

Większe pieniądze pochłonie też samo liczenie głosów oddanych w wyborach samorządowych. Choćby dlatego, że potrwa przynajmniej dwa razy dłużej, a protokół najpierw trzeba będzie sporządzić ręcznie, by potem wpisać go do komputera, ponownie zatwierdzając.


Pozostało jeszcze 70% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane