statystyki

Samorządowa reforma szokowa: Nowy kodeks wyborczy, nowe problemy

autor: Tomasz Żółciak21.03.2018, 09:35; Aktualizacja: 22.05.2019, 14:42
Dla części samorządów zmiany zaproponowane przez PiS przypominają wyważanie otwartych drzwi.

Dla części samorządów zmiany zaproponowane przez PiS przypominają wyważanie otwartych drzwi.źródło: ShutterStock

Przed władzami lokalnymi trudny okres. Najpierw zorganizowanie wyborów według nowych, budzących wiele emocji, zasad. Potem wejście w nową kadencję – również w nowych realiach politycznych i ustrojowych.

Zapowiedzi ze strony PiS o chęci nowelizacji kodeksu wyborczego pojawiały się na długo przed przedstawieniem ostatecznego projektu zmian. Dokument – dość niespodziewanie – został złożony w Sejmie w listopadzie 2017 r. Szybko okazało się, że zmiany są o wiele szersze, niż początkowo sądzono. W grę wchodziła nie tylko nowelizacja ordynacji wyborczej, lecz również przepisów regulujących ustrój samorządów. Nazwa projektu zresztą nie pozostawiała wątpliwości (projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu zwiększenia udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych).

Po tygodniach burzliwych dyskusji w parlamencie, a także głębokich zmian wprowadzonych w projekcie z inicjatywy jego autorów (posłów PiS), projekt został uchwalony i podpisany przez prezydenta Andrzeja Dudę i od 31 stycznia stał się obowiązującym prawem. Zaczęły też biec terminy, a zmiany zaczęto wprowadzać w życie. Wymieniono już szefa Krajowego Biura Wyborczego (została nim Magdalena Pietrzak, samorządowiec i ostatnio urzędnik w Kancelarii Premiera). Trwa także wyłanianie 100 nowych komisarzy wyborczych (w miejsce dotychczasowych 51 komisarzy-sędziów), którym od 1 stycznia 2019 r. przybędzie nowa kompetencja – od tego dnia to oni będą dzielić gminy na okręgi wyborcze i obwody głosowania, a nie, jak obecnie, samorządowi radni.

Trwa również rekrutacja ponad 5 tys. urzędników wyborczych, którzy wesprą gminy i KBW przy organizacji wyborów. Problem w tym, że na razie brakuje chętnych. Do ubiegłego tygodnia zgłosiło się zaledwie 615 chętnych. O funkcję urzędnika wyborczego mogą ubiegać się jedynie osoby, które pracują w administracji rządowej lub samorządowej albo są zatrudnione w podległych lub nadzorowanych przez nie jednostkach. Przy czym, zgodnie z przepisami nowego kodeksu wyborczego, urzędnik wyborczy nie będzie mógł wykonywać swojej funkcji w gminie, na obszarze której pracuje i – poza miastami na prawach powiatu – mieszka. Zarobki urzędnika wyborczego szacowane są na ok. 4,5 tys. zł brutto.

Jak samorządowcy tłumaczą problemy ze znalezieniem chętnych na te stanowiska?

– Nie da się w praktyce pogodzić funkcji pracownika samorządowego i urzędnika wyborczego. Organizowanie wyborów w gminie, której się nie zna, też jest sporym wyzwaniem. Ludzie z poczuciem odpowiedzialności zdają sobie sprawę, że mogą nie podołać. Osoby o kwalifikacjach, jakich wymaga się od przyszłych urzędników wyborczych, już dostają podobne pieniądze za pracę, którą dobrze znają. Nie ma więc motywacji do zmiany miejsca pracy – tłumaczy Marek Olszewski ze Związku Gmin Wiejskich RP.


Pozostało 75% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane