statystyki

Dwukadencyjność: Włodarze wyrzuceni ze stanowisk zawalczą o samorządy w Sejmie

05.04.2017, 08:46; Aktualizacja: 05.04.2017, 11:01
wybory

W środowisku polskiego samorządu toczą się intensywne rozmowy na temat powszechnego startu wójtów burmistrzów i prezydentów w wyborach do Sejmu z list partii opozycyjnychźródło: ShutterStock

Jakie plany mają włodarze, którzy rządzą niekiedy nawet piątą lub szóstą kadencję i będą musieli odejść, jeśli w Sejmie przejdzie pomysł PiS o zmianach w ordynacji wyborczej i wprowadzeniu dwukadencyjności? Zapytaliśmy o to doświadczonych prezydentów i wójtów. Bardzo niewielu zamierza odejść na emeryturę.

Niektórzy deklarują, że w takiej sytuacji będą startowali do parlamentu. Zapowiadają też dalszą walkę o samorządność w Sejmie i Senacie, bo zmiany zdecydowanie obniżą jej dotychczasową skuteczność i osłabią kadrę. Wielu, o ile tylko będzie to możliwe, wciąż chce pracować na rzecz samorządu. Wiedzą, że są w tym dobrzy, a na potwierdzenie przytaczają pozytywny odzew ze strony swoich mieszkańców. Pomysłem na siebie wciąż może być aktywność w administracji lub doradzanie nowej kadrze. Możliwy jest też start w biznesie albo powrót do wyuczonego zawodu – radcy prawnego, naukowca lub... kardiologa. Choć pomysłów nie brakuje, to wyczuwa się żal, że rozpoczęta praca na rzecz lokalnej społeczności może zostać gwałtownie przerwana. Jak wszyscy wiemy, pomysł ograniczenia liczby kadencji, i to od najbliższych wyborów, nie przypadł samorządowcom do gustu. Większość jest zdania, że rozwiązanie jest sztuczne i niekonstytucyjne i że to wyborcy powinni decydować, kto jest dla nich najlepszym menedżerem na lata – taki model samorządu zapewnia bowiem stabilność państwa.

W ostatnich dniach pojawiła się jednak szansa, że zaplanowana na tegoroczne lato nowelizacja nie dojdzie do skutku lub się opóźni. A to za sprawą Jarosława Gowina i związanych z nim posłów. Co prawda oni również są za dwukadencyjnością, ale nie chcą, by – jak proponuje prezes PiS – ci, którzy rządzą już teraz dłużej niż przez dwie kadencje, nie mogli startować już w najbliższych wyborach. Nie czekając na rozstrzygnięcie, która opcja zwycięży, włodarze podzielili się swoimi planami na wypadek, gdyby najgorszy dla nich scenariusz miał się zrealizować.

SONDA: Co będą robili po utracie fotela?

ZYGMUNT FRANKIEWICZ , prezydent Gliwic, prezes Związku Miast Polskich

Biorę pod uwagę różne możliwości. W środowisku polskiego samorządu toczą się intensywne rozmowy na temat powszechnego startu wójtów burmistrzów i prezydentów w wyborach do Sejmu z list partii opozycyjnych. Oczywiście takie transfery zdarzały się już wcześniej, ale jestem przekonany, że teraz będzie to zjawisko powszechne i masowe. Sam bardzo poważnie biorę pod uwagę możliwość kandydowania. Parlament jest najlepszym miejscem, by zapobiegać niszczeniu państwa, z którym mamy niestety obecnie do czynienia. Dwukadencyjność zdecydowanie negatywnie odbije się na pracy samorządów. Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości i dodam, że jest to nie tylko opinia, ale zdanie potwierdzone twardymi faktami. Na początku 2016 r. kilka ogólnopolskich gazet opublikowało mój tekst na temat badań dotyczących związku między liczbą kadencji a jakością zarządzania. Polegały one na analizie wyników 16 rankingów samorządów prowadzonych przez główne polskie gazety, Politechnikę Warszawską itp. Zbadaliśmy, jak się ma liczba kadencji prezydentów miast na prawach powiatu do miejsc, które osiągają w rankingach. Korelacja była tak istotna, że nie może być dziełem przypadku. Prezydenci mający za sobą dwie kadencje wypadali średnio ponad dwukrotnie gorzej od zarządzających swoimi miastami co najmniej przez cztery kadencje. Można zatem śmiało powiedzieć, że wyeliminowanie doświadczonych menedżerów samorządowych pogorszy jakość pracy samorządów o co najmniej połowę.

W wyniku poprzednich wyborów wymieniono 1/3 włodarzy miast. Naturalna wymiana kadr ma zatem miejsce i nie stanowi problemu, bo nowi mają się od kogo uczyć. Sam – po każdych kolejnych wyborach – doradzałem bardzo wielu nowym prezydentom, burmistrzom oraz wójtom. Dzięki doświadczonym samorządowcom dobrze działają nasze korporacje, zarówno ogólnopolskie, jak i regionalne. Jeśli jednym ruchem wyeliminowane zostanie z tego środowiska 2/3 najbardziej doświadczonych osób, to ono się zwyczajnie załamie. Doradcy ustąpią z mocy ustawy o pracownikach samorządowych, inni cenni pracownicy zapewne zostaną wyrzuceni lub odejdą sami.


Pozostało jeszcze 63% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane