Urzędy nie radzą sobie z falą obcokrajowców, którzy starają się zalegalizować pobyt w Polsce.
Aby złożyć wniosek o pobyt w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim, kolejka przed budynkiem ustawia się już o trzeciej nad ranem. – Nigdy nie wiadomo, ile rzucą numerków: 40, 60, 100. Osoby, którym kończy się wiza, muszą złożyć wniosek, aby pozostać w Polsce. W ostatnich dniach staliśmy przed urzędem od czwartej nad ranem i byliśmy na piątym miejscu w kolejce, więc ze spokojem czekaliśmy – mówi nam osoba zajmująca się pomocą cudzoziemcom (dane do wiadomości redakcji). – Tymczasem tuż przed otwarciem urzędu przed budynkiem zjawiło się kilku Ukraińców, którzy oświadczyli kolejkowiczom, że obowiązuje lista i aby pobrać numerek, trzeba się na nią wpisać. Były na niej także osoby, dla których we wcześniejszych dniach numerków zabrakło – dodaje zbulwersowana.
– Zapytałem wchodzącej do urzędu kierowniczki, czy ta lista będzie obowiązująca. Otrzymałem informację, że ona dla urzędu nie ma żadnej mocy prawnej. Tyle teoria. W praktyce okazało się, że w momencie gdy otworzono urząd, w drzwiach stanęli panowie od listy i wpuszczali tylko tych, którzy na niej widnieli. Odpychali tych, którzy chcieli dostać się siłą. Wymagali także okazania dokumentów. Prosiłem o interwencję, ale niestety ochroniarze wzruszyli ramionami i stwierdzili, że „teraz takie tu panują porządki” i nie będą się mieszać, bo dotyczy to sytuacji przed urzędem, a nie w środku – opowiada.