"Kontrakty futures wskazują, że ceny pszenicy w 2022 r. będą najwyższe od 20 lat. Traderzy oczekują ich drobnego spadku w 2023 r. - embargo na rosyjskie i białoruskie nawozy powiększa niepewność dotyczącą przyszłorocznych plonów. Według obecnych wycen, powrót na poziomy sprzed wybuchu wojny nastąpi dopiero w II połowie 2024 r." - czytamy w raporcie.

Jak wskazał PIE, cena buszla pszenicy na giełdzie w Chicago (CBOT) wzrosła o ok. 80% do 14 USD od momentu rozpoczęcia wojny.

"Obecnie obserwujemy lekką stabilizację - notowania cofnęły się do około 11 USD. Systematycznie drożeje kukurydza, chociaż notowaniom towarzyszy mniejsza zmienność. Od momentu rosyjskiej agresji cena podniosła się z 6,5 USD do 7,5 USD, a trend nadal jest rosnący" - czytamy dalej.

Reklama

PIE, powołując się na ukraińską agencję APK-Inform, podał, że zniszczeniu uległo około 28% zasiewów zbóż ozimych, a konflikt militarny spowoduje, że skala wiosennych zasiewów i potencjalnych plonów w lecie spadnie o ok. 40%.

Instytut podkreśla, że embargo na rosyjskie i białoruskie nawozy powiększa niepewność dotyczącą plonów w 2023 r., a możliwości produkcyjne nawozów wewnątrz UE są ograniczone. Ich brak kraje unijne będą próbowały zastąpić surowcem z np. Brazylii.

"W 2020 r. Rosja była największym eksporterem nawozów azotowych - odpowiadała na 12,1% światowego popytu. Państwa Unii Europejskiej zaczną rozwijać produkcję wewnątrz wspólnoty, aby zastąpić import. Będzie to jednak proces długotrwały, a jednym z jego wymagań jest zmiana łańcuchów dostaw gazu ziemnego (niezbędnego przy produkcji). Większa zależność następuje w przypadku nawozów potasowych. Białoruś jest drugim po Kanadzie największym ich dostawcą, Rosja trzecim - odpowiadają kolejno za 16,2% oraz 13,6% światowego popytu. tj. prawie o 80%" - wyjaśnia PIE.

Rosyjska agresja na Ukrainę powoduje trwały wzrost cen podstawowych surowców o znaczeniu strategicznym, co będzie miało przełożenie na utrzymywanie się inflacji na wysokich poziomach w br., podał Instytut.