Hodowcy szukają nowych sposobów zabezpieczenia zwierząt przed chorobami. Ograniczenie stosowania antybiotyków może odbić się na cenach.
Wojnę lekom w hodowlach wypowiedziała Unia Europejska. W związku z rosnącą odpornością bakterii na antybiotyki Bruksela zamierza mocno ograniczyć ich używanie. – Usztywnienie przepisów jest konieczne, bo weterynaria jest jednym z głównych źródeł odporności drobnoustrojów na leki – mówi europoseł Bolesław Piecha z PiS.
Rozporządzenie w tej sprawie zostało już przyjęte przez europarlament, kraje członkowskie wyraziły zgodę. Nie ma od niego odwrotu. Hodowcy są więc zmuszeni do szukania nowych sposobów ochrony swoich zwierząt przed chorobami zakaźnymi. Efekt: produkcja może być droższa.
Reklama
Nowe unijne przepisy mocno ograniczą możliwość grupowego leczenia zwierząt w przypadku wykrycia ogniska choroby. Gdy chore będzie tylko jedno zwierzę, producenci nie będą mogli stosować antybiotyków wobec całej hodowli, by zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby. Takie rozwiązanie ma być traktowane jako ostateczność. Decyzję w tej sprawie będzie podejmować weterynarz.
Krytyczna wobec nowych zasad jest Krajowa Rada Izb Rolniczych. Jak podkreśla jej prezes Wiktor Szmulewicz, w Polsce nie mamy do czynienia z zagrożeniem w postaci pozostałości leków w żywności pochodzenia zwierzęcego, a wprowadzanie kolejnych ograniczeń może spowodować zarówno spadek opłacalności produkcji, jak i wzrost cen żywności.

Reklama
Dziennik Gazeta Prawna
– Producenci będą musieli znaleźć alternatywny sposób na zabezpieczenie hodowli. Mogą zdecydować się na szczepienia lub stosowanie probiotyków – mówi lekarz weterynarii Aleksandra Porada, ekspert ds. bezpieczeństwa żywności i weterynarii w Krajowej Radzie Drobiarstwa – Izbie Gospodarczej.
Ale szczepionek na wszystkie choroby zakaźne nie ma. Poza tym tego rodzaju profilaktyki nie stosuje się w przypadku broilerów, czyli kurczaków hodowanych na ubój. Żyją zbyt krótko, by wykształciła się u nich odporność po szczepieniu.
Dlatego producenci będą musieli liczyć się z większą śmiertelnością stada, a co za tym idzie z mniejszymi zyskami z produkcji. – Rentowność w uboju wynosi dziś ok. 1 proc. Producenci nie są więc w stanie ponieść dodatkowych wydatków. Można oczekiwać, że wyższe koszty produkcji przerzucą na konsumentów – tłumaczy Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso.
Sami producenci mówią jednak, że nie uda się tego zrobić w całości, a tylko w części. Zatem ceny nie powinny pójść mocno w górę. – Konkurencja na rynku jest ogromna. Sieci bardzo pilnują cen. Dlatego duże podwyżki nie wchodzą w rachubę. Mamy tego świadomość – mówi jeden z producentów wieprzowiny.
Dużego wzrostu cen nie spodziewa się też Aleksandra Porada. Przytacza przykład sprzed kilku lat, kiedy hodowcy kur musieli przejść z normalnych klatek na wzbogacone, czyli z piaskiem, drapakiem i grzędą. Wówczas też mówiono, że ceny jaj poszybują w górę. A stało się to dopiero w ubiegłym roku, kiedy wzrósł znacząco eksport.
Unia zamierza też zwiększyć nadzór nad tym, w jaki sposób antybiotyki są wykorzystywane w gospodarstwach. Według Bolesława Piechy pozwoli to na walkę z nadużyciami. Chociaż dzisiaj zabronione jest profilaktyczne stosowanie antybiotyków, to skala ich użycia w Polsce jest ogromna.
Do tej pory wykrycie niedozwolonego użycia antybiotyków nie było łatwe, bo nie prowadzono rejestrów leków weterynaryjnych dla konkretnych gatunków zwierząt. Teraz ma się to zmienić: nowe przepisy wprowadzą obowiązkową rejestrację i monitoring ich stosowania w hodowlach. Szczegółowe dane na ten temat będzie zbierać Europejska Agencja Leków.