Sprawa dotyczyła 70-hektarowego gospodarstwa rolnego należącego do państwowej Agencji Nieruchomości Rolnych, które bez podstawy prawnej i umowy zajmowała w latach 2010–2012 spółka P., prowadząc tam działalność rolniczą.
Kiedy ANR ustaliła, kto i na jakich zasadach zajmuje grunt, zażądała zapłaty wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z terenu, w tym zwrotu bezpośrednich dopłat ze środków unijnych przyznawanych prowadzącym gospodarstwa rolne. Sprawa trafiła do sądu, gdzie ANR dwukrotnie wygrała.
Reklama
Jednak Sąd Najwyższy uchylił orzeczenie sądu drugiej instancji i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy. Problemem okazała się kwestia dopłat unijnych. SN uznał, że mogą one stanowić pożytki cywilne z rzeczy. Wprawdzie ta kategoria nie obejmuje dopłat bezpośrednich, ale przepisy o pożytkach cywilnych można zastosować tu w drodze analogii, jako że zgodnie z art. 53 par. 2 kodeksu cywilnego są to dochody, które rzecz przynosi na podstawie stosunku prawnego.
Jeżeli przyjąć, że dopłaty unijne są pożytkami cywilnymi z nieruchomości rolnej, to konsekwencje są jasne i wynikają z art. 224 k.c. Zgodnie z tym przepisem ten, kto pozostaje w dobrej wierze jako samoistny posiadacz nieruchomości rolnej, może zatrzymać dopłaty unijne, które z tej nieruchomości uzyskał. Ale jeżeli pobierał dopłaty już po wytoczeniu powództwa windykacyjnego, a zwłaszcza gdy cały czas działał w złej wierze, wiedząc, że nieruchomość należy do kogoś innego, to musi być zobowiązany do oddania tych dopłat właścicielowi.
– Byłoby nie do przyjęcia, gdyby posiadacz gruntu w złej wierze miał prawo zatrzymania dopłat – powiedział sędzia Karol Weitz.
Problemem w sprawie było jednak to, że nie ustalono, czy faktycznie spółka P. pobierała dopłaty na gospodarstwo rolne, o które toczył się spór sądowy. Dlatego SN uchylił wyrok apelacyjny i nakazał sądowi II instancji zbadanie tej kwestii.
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Najwyższego z 25 maja 2017 r., sygn. akt II CSK 636/16. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia