Kwotę 1850 zł zarekomendował Stały Komitet Rady Ministrów. O tym, ile ostatecznie wyniesie przyszłoroczna płaca minimalna, zdecyduje rząd. Jeśli przyjmie kwotę przedstawioną przez komitet, wzrośnie ona aż o 100 zł, czyli 5,7 proc. (poprzednia podwyżka wyniosła 70 zł). To jednak nie koniec zmian. Możliwe, że przy ustalaniu, czy dana osoba zarabia najniższą płacę, nie będą brane pod uwagę niektóre składniki pensji, w tym dodatki (np. za staż pracy) oraz przyznane nagrody lub premie. W takim ujęciu pensja minimalna odpowiadałaby nie pełnemu, lecz zasadniczemu wynagrodzeniu pracownika. Zapowiedź takich zmian padła na ostatnim posiedzeniu Sejmu. Radosław Mleczko, wiceminister pracy i polityki społecznej, w odpowiedzi na pytanie poseł Małgorzaty Woźniak (klub PO) przyznał, że taka zmiana regulacji wydaje się pożądana, więc resort pracy ją analizuje i wkrótce przedstawi posłom rekomendacje w tej sprawie.

Obecnie zgodnie z art. 6 ustawy z 10 października 2002 r. o minimalnym wynagrodzeniu za pracę (Dz.U. nr 200, poz. 1679 ze zm.) pensja osoby zatrudnionej na pełnym etacie nie może być niższa od minimalnej (w tym roku – 1750 zł). Do płacy wlicza się przysługujące pracownikowi składniki pensji i inne świadczenia wynikające ze stosunku pracy zaliczone przez GUS do wynagrodzeń osobowych (z wyjątkiem nagrody jubileuszowej, odprawy pieniężnej w związku z przejściem na emeryturę lub rentę oraz wynagrodzenia za pracę w nadgodzinach). Przy ustalaniu, czy zatrudniony zarabia płacę minimalną, do jego pensji wlicza się np. dodatki za staż pracy, szczególne jej warunki lub kwalifikacje zatrudnionego oraz premie i nagrody (regulaminowe i uznaniowe).

– Będziemy wspierać taką inicjatywę resortu pracy. Obecne rozwiązania są niesprawiedliwe dla tych osób, które zarabiają niskie stawki i otrzymują np. dodatek stażowy – tłumaczy Paweł Śmigielski, ekspert OPZZ.

Wskazuje, że dzięki wliczaniu dodatkowego składnika do pensji, firma nie musi podwyższać im wynagrodzenia zasadniczego do wysokości pensji minimalnej. Musi to natomiast robić w przypadku osób, które dodatku nie mają i których pensja zasadnicza jest niższa od minimalnej. To oznacza, że dodatkowe świadczenie (dodatek stażowy, premia, nagroda) nie ma charakteru bonusu. Obie osoby – ta otrzymująca dodatek i ta niemająca do niego prawa – faktycznie otrzymują takie samo wynagrodzenie w wysokości płacy minimalnej. Taki negatywny skutek funkcjonowania przepisów dostrzega resort pracy.

– Może on budzić uzasadnione wątpliwości dotyczące motywacyjnej funkcji wszelkiego rodzaju dodatków, składników czy nagród oraz powodować problemy w relacjach pomiędzy pracownikami – wskazywał w Sejmie Radosław Mleczko.

Podkreślał, że analizując takie zmiany, nie można pomijać dodatkowych skutków finansowych dla pracodawców.

– Pracodawcy nie zatrudnią pracowników, jeśli ich produktywność będzie niższa od kosztów pracy. Dziś utrzymuje się wciąż jeszcze korzystna proporcja w tym zakresie, ale zmiany, które prowadzą do jej zachwiania, oceniam negatywnie – tłumaczy Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan, członek Rady Nadzorczej ZUS.

Podkreśla, że wzrost obciążeń płacowych będzie odczuwalny w małych firmach oraz tych funkcjonujących w mniej zamożnych regionach. I może prowadzić do wzrostu bezrobocia oraz odsetka osób pracujących na czarno.

– Płaca minimalna to zagadnienie społeczne, a nie gospodarcze. Ustawodawca ustala ją ze względów socjalnych, aby gwarantować zatrudnionym określone zarobki. W tym zakresie obecny sposób obliczania wynagrodzenia spełnia swój cel – pracownik otrzymuje, przy uwzględnieniu różnych składników, ustawowe minimum – uważa Jeremi Mordasewicz.

Resort pracy zdaje sobie sprawę, że omawiana zmiana istotnie zmodyfikowałaby charakter najniższej pensji.

– Te okoliczności skłaniają nas do tego, aby rozwiązanie takie wprowadzać stopniowo – tłumaczył Radosław Mleczko.

Takich wątpliwości nie mają związki zawodowe.

– Pracodawcy powtarzają, że wzrost płacy minimalnej jest dla nich wielkim problemem, a w ostatnich latach wciąż powiększają się ich zyski – kwituje Paweł Śmigielski.