Powodem sporu był rozkaz personalny komendanta powiatowego, który uznał za zasadne zwolnienie ze służby funkcjonariusza. Relegowany policjant miał jechać po pijanemu oraz znieważyć swojego kolegę w czasie wykonywania przez tamtego czynności służbowych. Okazało się, że komendantowi nie udało się udowodnić, że oskarżony faktycznie był pijany.

Badanie alkometrem tego nie potwierdziło. Wątpliwy był także wynik badania krwi, który został przeprowadzony wbrew woli zainteresowanego. W wyniku tego prokuratura odstąpiła od postawienia zarzutu prowadzenia samochodu po pijanemu. Pozostała jedynie kwestia znieważenia funkcjonariusza publicznego. Zainteresowany podobno nazwał swojego kolegę słowami powszechnie uznanymi za obelżywe.

Zwolniony policjant odwołał się do komendanta wojewódzkiego, który jednak utrzymał wcześniejszy rozkaz. Uznał bowiem, że popełniony czyn ma znamiona przestępstwa, co powoduje, że zainteresowany nie może dalej pozostawać w służbie. Sprawa trafiła do wojewódzkiego sądu administracyjnego, który po zbadaniu sprawy uchylił zaskarżoną decyzję będącą podstawą do zwolnienia policjanta ze służby. W czasie postępowania wyjaśniającego okazało się, że nie można w sposób jednoznaczny stwierdzić, czy policjant faktycznie prowadził samochód pod wpływem alkoholu. Z notatki służbowej wynikało bowiem, że auto prowadziła towarzysząca funkcjonariuszowi kobieta, on sam podróżował na siedzeniu pasażera. Ocenę sprawy dodatkowo utrudniało to, że zeznania świadków były sprzeczne. Z tego właśnie powodu prokuratura odstąpiła od postawienia zarzutu popełnienia przestępstwa. Co więcej, okazało się, że świadkowie całego zdarzenia milczą w sprawie wyzwisk. Sędziowie sądu wojewódzkiego zwrócili uwagę na to, że komendant wojewódzki, wydając decyzję uznaniową, powinien dokładanie zbadać sprawę, uwzględniając wszystkie dostępne materiały. A w tym przypadku nie zostały uwzględnione ustalenia prokuratury.

Komendant wojewódzki złożył kasację do NSA. Ta jednak została oddalona. Sędziowie wskazali, że konieczne jest ustalenie stanu faktycznego. Tym bardziej że brakuje zeznań świadków potwierdzających chuligańskie – zdaniem policji – zachowanie funkcjonariusza. W praktyce to oznacza, że sprawa wraca do komendy do wyjaśnienia.

ORZECZNICTWO

Wyrok NSA z 2 czerwca 2015 r., sygn. akt I OSK 3149/14