Związkowcy nie mają złudzeń. Bez pikiet i protestów nie mogą liczyć na zwiększenie uposażenia. Akcje protestacyjne dodatkowo wzmocni masowe wysyłanie listów do premier Ewy Kopacz z żądaniem podwyżki. Na 23 lipca policjanci planują też demonstrację pod kancelarią premiera.

– Nie możemy dalej czekać. W najbliższych dniach zapadną decyzje o sposobie podziału 2 mld zł na podwyżki dla całej budżetówki. Teraz ministrowie w swoim gronie decydują, ile poszczególne służby dostaną pieniędzy. Z naszych wyliczeń wynika, że tylko po 600 zł dla każdego funkcjonariusza może zrekompensować siedmioletni okres zamrożenia naszych płac – tłumaczy Andrzej Szary, przewodniczący zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów województwa wielkopolskiego. Natomiast Tomasz Krzemieński, wiceprzewodniczący zarządu głównego NSZZ Policjantów wyjaśnia, że mundurowi będą się domagać realizacji obietnicy ówczesnego premiera Donalda Tuska z 2011 r. Wówczas padła deklaracja, że pod koniec tej kadencji Sejmu policjanci dostaną po 300 zł.

– Jeśli rząd nie będzie chciał z nami o tym rozmawiać, to pojedziemy do Brukseli przypomnieć Donaldowi Tuskowi jego słowa – dodaje Tomasz Krzemieński.

Zdaniem mundurowych sytuacja funkcjonariuszy jest dramatyczna: wielu z nich kwalifikuje się do korzystania z pomocy społecznej. Jednak ze względu na wykonywaną służbę w formacjach mundurowych wstydzą się występować o taką pomoc.

– Naszym zdaniem konieczna jest nowa ustawa modernizacyjna na najbliższe lata, która będzie uwzględniać wzrost płac we wszystkich służbach mundurowych. Jednak z informacji, jakie do nas docierają, wynika, że strona rządowa chce, aby nowe rozwiązania dotyczyły wyłącznie wyposażenia, czyli sprzętu. A na to się nie zgodzimy – podkreśla Tomasz Krzemieński.

Związkowcy zwracają uwagę, że rząd powinien jak najszybciej zlikwidować około 5 tys. wakatów, które są zapisywane w każdej ustawie budżetowej. – Liczba wolnych etatów powinna być dostosowana do poziomu faktycznej fluktuacji kadr. I na to w ubiegłym tygodniu zwróciliśmy uwagę pani minister Teresie Piotrowskiej – ujawnia Andrzej Szary.

Dodaje, że w ocenie mundurowych pilnego rozwiązania wymaga także problem ogromnej liczby nadgodzin. To efekt niedoboru funkcjonariuszy, świadczący o przeciążaniu obowiązkami tych, którzy pełnią służbę – co odbija się nie tylko na ich zdrowiu, lecz także na jakości pracy. Związki zwracają także uwagę, że konieczne jest przygotowanie rozwiązań umożliwiających wypłatę rekompensaty za czas służby pełnionej w porze nocnej, w niedziele i święta oraz dni ustawowo wolne od pracy. Skoro bowiem system zaopatrzeniowy upodabnia się do pracowniczego, to te sprawy także muszą zostać uregulowane.