Na przełomie 20010 /2011 r. w Biedronce dobiegło końca ok. 4 tys. umów zawartych na czas określony. Nowych kontraktów nie zawarto z ok. 700 osobami. W grupie tej było ok. 50 związkowców.

– To prawda, że członkowie organizacji zakładowej nie byli jedyną grupą, która straciła pracę. Jednak w ocenie mojego klienta główną przyczyną nieprzedłużenia mu umowy była przynależność i działalność w związku – informuje adwokat Andrzej Ossowski, pełnomocnik działacza związkowego.

Przypomina, że w procesie o dyskryminację obowiązuje zasada odwróconego ciężaru dowodu. To pracodawca musiał wykazać, że jego działania nie miały znamion nierównego traktowania. Sąd I instancji uznał, że w trakcie postępowania Biedronka nie wykazała, jakimi kryteriami się kierowała odmawiając ponownego zawarcia umowy.

Jeronimo Martins Polska SA, właściciel wspomnianej sieci sklepów, nie zgadza się z wyrokiem. W swoim stanowisku zaznacza, że ewentualna decyzja o zawarciu nowej umowy jest podejmowana w każdym wypadku indywidualnie i wyłącznie w oparciu o przesłanki merytoryczne. W żaden sposób nie wiąże się z przynależnością związkową.

To jednak niejedyna sprawa związkowca z Biedronki, który twierdzi, że z powodu dyskryminacji stracił pracę, i domaga się od właściciela sieci odszkodowania. Kolejne rozstrzygnięcia mogą zapaść już w przyszłym tygodniu.

Zdaniem prawników wspomniane orzeczenie sądu może wymusić dodatkowe obowiązki firm.

– Pracodawca w stosunku do pewnych osób, np. związkowców, starszych pracowników, których może podejrzewać, że będą podważać jego decyzje o odmowie zawarcia kolejnej umowy, będzie musiał przygotować odpowiedź na pytanie, dlaczego podjął taką decyzję. Czyli określić obiektywne powody, które podważą ewentualne oskarżenie o dyskryminację. Mogą to być niewystarczające kwalifikacje, długotrwałe absencje, złe oceny jakości pracy itp. – wyjaśnia Maciej Chakowski, prawnik C&C Chakowski Ciszek.

– W przypadku nierównego traktowania polegającego na odmowie zatrudnienia pracownika ze względu na dyskryminujące kryteria konsekwencją będzie jedynie zapłata odszkodowania. Sąd nie może bowiem nakazać zatrudnienia osoby, która nie została przyjęta do pracy wskutek naruszenia zasady równego traktowania – mówi Bartłomiej Raczkowski, adwokat w kancelarii Raczkowski i Wspólnicy.