statystyki

Unia chce objąć ochroną pracujących w ramach gig economy. Jednak ostateczną decyzję pozostawia państwom członkowskim

autor: Karolina Topolska16.05.2019, 09:11; Aktualizacja: 16.05.2019, 09:11
Problem jednak w tym, że wymóg dotyczący pracy średnio ponad trzy godziny na tydzień dotyczy czasu pracy z góry ustalonego (i faktycznie zrealizowanego) – a w przypadku gig economy czas pracy rzadko kiedy jest określony z góry.

Problem jednak w tym, że wymóg dotyczący pracy średnio ponad trzy godziny na tydzień dotyczy czasu pracy z góry ustalonego (i faktycznie zrealizowanego) – a w przypadku gig economy czas pracy rzadko kiedy jest określony z góry.źródło: ShutterStock

Osoby korzystające z takich platform jak Uber czy Deliveroo miałyby zyskać prawa pracownicze. Taki scenariusz nie jest zupełnie wykluczony – i to mimo że unijna dyrektywa, która miała to regulować, została osłabiona

Do niedawna wiele wskazywało na to, że nowa dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie przejrzystych i przewidywalnych warunków pracy w Unii Europejskiej (obecnie wciąż na etapie projektu) przyczyni się do uregulowania pracy osób, które świadczą pracę za pośrednictwem platform internetowych albo aplikacji na telefon. Jej zapisy zmierzały do tego, aby państwa członkowskie podjęły działania w kierunku przyznania praw pracowniczych osobom pracującym np. z wykorzystaniem Ubera czy Deliveroo (ta ostatnia działa w Wielkiej Brytanii). Ale po kwietniowym głosowaniu w Parlamencie Europejskim projekt został istotnie osłabiony i jego efekt oddziaływania może już nie być taki, jak można było wcześniej się spodziewać.

Tak czy nie dla gospodarki fuch

Nowa dyrektywa ma dawać minimalne prawa pracownicze osobom zatrudnionym krótko terminowo lub pracującym dorywczo, zwłaszcza w niestandardowych formach, u nas z reguły nieznanych – chodzi tu np. o pracę na żądanie, przerywaną, w systemie bonów usługowych, na podstawie umów zerogodzinowych czy wreszcie – coraz bardziej popularną na rodzimym podwórku – pracę w ramach platform internetowych. Głosowanie w Parlamencie Europejskim odbyło się 16 kwietnia. Proces legislacyjny w sprawie dyrektywy zbliża się ku końcowi, bo tekst regulacji musi już tylko zatwierdzić Rada Unii Europejskiej. Jak wskazuje Assen Indjiev z biura prasowego tej instytucji, rada przyjmie dyrektywę 13 lub 14 czerwca, a wówczas publikacji w Dzienniku Urzędowym UE można oczekiwać w lipcu (notabene, dyrektywa wejdzie w życie 20. dnia po jej opublikowaniu i od tej daty państwa członkowskie będą miały trzy lata na implementację jej przepisów). Teoretycznie więc obecny kształt nowej dyrektywy może jeszcze ulec zmianom, jednak jest to mało prawdopodobne, bo na etapie prac w PE miało miejsce nieformalne uzgodnienie z ministrami UE. Brak zmian oznaczałby zaś, że w życie wejdzie wersja przyjęta przez PE. Problem polega jednak na tym, że nie zawiera już ona definicji – pracownika, pracodawcy czy stosunku pracy – kluczowych dla rozciągnięcia ochronnych regulacji prawa pracy na osoby pracujące w ramach gig economy („gospodarka fuch”, inaczej nazywana też ekonomią współdzielenia). W związku z tym pojawiły się opinie, że wskutek tego regulacje dotyczące platform internetowych po prostu wypadły z projektu dyrektywy. O tym jednak, że dyrektywa może mimo wszystko przyczynić się do uregulowania gig economy w obszarze prawa pracy, przekonuje Danuta Jazłowiecka, europosłanka, która brała udział w pracach nad projektem. Jak wskazuje, w PE o dyrektywie nadal mówi się w kontekście objęcia nią także gig economy. Takie skutki wskazywane są też nadal w informacjach prasowych unijnych instytucji. – Dyrektywa przyznaje ochronę wszystkim tym, którzy w ramach tzw. wolnych zawodów wykonują pracę w rozliczeniu miesięcznym, rozumianym jako okres czterotygodniowy, średnio powyżej trzech godzin na tydzień. Wszystko zależy więc od tego, jak dane państwo wdroży dyrektywę – stwierdza Danuta Jazłowiecka. I dodaje, że z projektowanych pierwotnie definicji zrezygnowano z uwagi na różnorodność ich odpowiedników definicji w porządkach prawnych poszczególnych państw – uznano bowiem, że tak powinno pozostać.


Pozostało jeszcze 86% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane