Zastępowanie umów o pracę tymi cywilnoprawnymi może być kosztowne. Na łamach DGP Państwowa Inspekcja Pracy zapowiedziała, że dzięki wprowadzeniu minimalnej stawki godzinowej dla zleceniobiorców i samozatrudnionych znacząco wzrośnie liczba przekształcanych kontraktów. Inspektorzy będą mieli więcej okazji i podstaw do tego, aby domagać się zamiany np. zlecenia na umowę o pracę. A to wywołuje konkretne skutki dla firm i pracowników, w tym również finansowe. Dotyczą one np. składek na ubezpieczenie społeczne.
Reklama
Ustalenie pracowniczego charakteru umowy łączącej strony powoduje konieczność weryfikacji dotychczasowych rozliczeń z ZUS (składki będą liczone na zasadach obowiązujących pracowników, a nie zleceniobiorców lub osób z firmą). Różnica, jaką trzeba będzie wyrównać za okres uznany za zatrudnienie na umowie o pracę (a nie cywilnoprawnej) zależy m.in. od rodzaju kontraktu cywilnego. W przypadku zlecenia wysokość wyrównania będzie zależeć m.in. od tego, do jakich ubezpieczeń był zgłoszony zatrudniony, np. czy przystąpił dobrowolnie do ubezpieczenia chorobowego. Dodatkowo trzeba pamiętać, że koszty rozliczenia z ZUS poniosą obie strony umów. Składki na ubezpieczenia emerytalne finansują po połowie pracodawca i pracownik (po 9,76 proc. podstawy wymiaru), a na ubezpieczenie rentowe – w niejednakowym udziale (zatrudniający płaci 6,5 proc. podstawy wymiaru, a pracownik – 1,5 proc.). Z kolei składka na ubezpieczenie chorobowe obciąża tylko pracownika, a na ubezpieczenie wypadkowe tylko pracodawcę. W praktyce to zatrudniający będzie musiał dokonać takich korekt i uiścić różnicę do ZUS, ale może domagać się od pracownika zwrotu części składek należnych od niego (z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia; potwierdza to uchwała Sądu Najwyższego z 5 grudnia 2013 r., sygn. akt III PZP 6/13).
– Konieczność wyrównania wpłat do ZUS, również po stronie zatrudnionych, zniechęca tych ostatnich do ustalania istnienia stosunku pracy – tłumaczy Piotr Wojciechowski, adwokat, ekspert prawa pracy.
Przekształcanie umów wywoła też skutki w zakresie np. urlopów i wynagrodzenia. Pracownik nabędzie bowiem prawo do świadczeń, których był pozbawiony w okresie zakwestionowanego zatrudnienia na umowie cywilnoprawnej. Zyska nie tylko prawo do bieżącego urlopu (w roku kalendarzowym, w którym dojdzie do zmiany kontraktów), ale także do tego zaległego za okres, w którym sąd uznał, że był on zatrudniony jako pracownik (jeśli chodzi o dłuższy przedział czasu konieczne będzie uwzględnienie 3-letniego okresu przedawnienia). Po ustaleniu istnienia stosunku pracy podwładnemu może też przysługiwać prawo do wyrównania wynagrodzenia, w tym z tytułu dodatków za pracę w nadgodzinach, jeśli np. jako zleceniobiorca wykonywał pracę ponad normy wskazane w k.p. Dodatkowo, jeśli pensja wypłacana w zakwestionowanym okresie pracy na zleceniu była niższa od płacy minimalnej obowiązującej pracowników (w tym roku 2 tys. zł w 2016 r.), podwładnemu trzeba będzie wypłacić różnicę za cały ten czas.
– Firma musi się też liczyć z żądaniem wyrównania różnicy między wynagrodzeniem zleceniobiorcy a pensją innych osób zatrudnionych na identycznych stanowiskach na podstawie stosunków pracy, jeżeli prawo do ich wynagrodzenia wynikało z zakładowych przepisów prawa pracy, np. regulaminu wynagradzania – tłumaczy Piotr Wojciechowski.
Po ustaleniu istnienia stosunku pracy zatrudniający musi też pamiętać m.in. o prowadzeniu akt pracowniczych i skierowaniu podwładnego na badanie lekarskie oraz szkolenie bhp.