Zgodnie z nowym prawem konsumenckim umową zawarta poza lokalem przedsiębiorstwa nazywamy umowę z konsumentem zawartą:
- przy jednoczesnej fizycznej obecności stron w miejscu, które nie jest lokalem przedsiębiorstwa danego przedsiębiorcy,
- w wyniku przyjęcia oferty złożonej przez konsumenta w ww. okolicznościach
- w lokalu przedsiębiorstwa danego przedsiębiorcy lub za pomocą środków porozumiewania się na odległość bezpośrednio po tym, jak nawiązano indywidualny i osobisty kontakt z konsumentem w miejscu, które nie jest lokalem przedsiębiorstwa danego przedsiębiorcy, przy jednoczesnej fizycznej obecności stron,
- podczas wycieczki zorganizowanej przez przedsiębiorcę, której celem lub skutkiem jest promocja oraz zawieranie umów z konsumentami;

Tak ustawa charakteryzuje umowę poza lokalem, ale jednym z ważniejszych jej zapisów jest punkt trzeci, który umożliwia odstąpienie zawartej w lokalu wtedy, gdy zostaniemy zachęceni, zaproszeni do zakupu produktów, a następnie podpiszemy umowę w lokalu – siedzibie przedsiębiorcy. Jednak jak twierdzą rzecznicy konsumentów nie wszyscy przedsiębiorcy zrozumieli ten zapis lub wykorzystują go przeciw konsumentom. Nie bez przyczyny.

Przykład z Tychów pokazuje, że przepisy ustawy można różnie interpretować, a największym problemem jest określenie terminu „bezpośrednio”. Konsumentka zawarła umowę, ale tylko teoretycznie w lokalu przedsiębiorcy. Na prezentację została zaproszony telefonicznie. Na pokazie nastąpiła prezentacja produktu, a po niej, nastąpił zakup i odbiór tego produktu.

Konsumentka powołuje się na zapis kiedy to umową zawarta poza lokalem przedsiębiorstwa nazywamy umowę z konsumentem zawartą w lokalu przedsiębiorstwa danego przedsiębiorcy lub za pomocą środków porozumiewania się na odległość bezpośrednio po tym, jak nawiązano indywidualny i osobisty kontakt z konsumentem w miejscu, które nie jest lokalem przedsiębiorstwa danego przedsiębiorcy, przy jednoczesnej fizycznej obecności stron. W takim przypadku mamy 14 dni na odstąpienie od umowy. Te zapis miał uchronić wszystkie osoby, które zachęcono do przyjścia na pokaz darmową degustacją, prezentem czy odbywającym się na pokazie "przypadkowym" eventem.

Pokrzywdzona twierdzi, że zaproszono ją na pokaz dwa dni wcześniej co oznacza bezpośredni kontakt. Na samym pokazie nastąpił zawarty w przepisach kontakt osobisty. Konsumentka odstąpiła w końcu od umowy i uważa że jej odstąpienie było skuteczne. Osoba ta nie była wcześniej przygotowana na ten zakup, została zaproszona na pokaz i tam ją do tego zachęcono. Zatem nie poszła specjalnie na pokaz aby kupić garnki.

Firma nie uznała odstąpienia od umowy za skuteczne. Przedsiębiorca bronił się, że umowa nie została zawarta poza lokalem zgodnie z przepisem 2.2.c ustawy,  ze względu na to, że sam pokaz miał miejsce w lokalu sąsiadującym z lokalem – siedzibą przedsiębiorcy. Dla niego zatem jasne jest, ze klient wiedział w jakim celu przychodzi na pokaz.

Pojawia się jeszcze jeden problem odnośnie tego przepisu. Ustawa nie odpowiada nam na pytanie jak interpretować bezpośredniość. Nie informuje ani nie wskazuje, ze zakup musiał się odbyć bez żadnej przerwy czasowej. Co jeśli klient przyszedłby na drugi dzień do  firmy i podpisał umowę? Czy wtedy nadal zachowany był termin "bezpośredni". Zatem jeśli są rozbieżne interpretacje tego samego przepisu to w tym przypadku będzie musiał to rozsądzić sąd.

- Gdyby było orzeczenie Sądu Najwyższego to mielibyśmy wskazówkę. Moim zdaniem ten zwrot bezpośredniości nie oznacza , że musimy mieć do czynienia z prezentacją, a następnie od razu zakupem. Niestety, możemy to i tak interpretować I co wtedy? – zauważył podczas Kongresu Konsument 2015 Michał Chodkowski, adwokat w kancelarii Łaszczuk i Wspólnicy, specjalista od prawa konsumenckiego.

Co ciekawe w preambule dyrektywy jest zapisane że definicja umowy zawartej poza lokalem powinna obejmować sytuację również wtedy, kiedy osobisty i indywidualny kontakt z konsumentem nawiązywany jest poza lokalem ale sama umowa jest natychmiast po tym zawarta. W dyrektywie mamy słowo natychmiast, w ustawie bezpośrednio. Zatem dopiero sądy będą musiały orzekać w podobnych spornych sprawach.

Nowa ustawa o prawach konsumenta miała chronić konsumentów wrażliwych, którzy narażeni są na nieuczciwych przedsiębiorców. Zapisy o odstąpieniu od umowy poza lokalem miały rozwiązać problem naciągania klientów. Okazuje się, że nadal pozostają im sądy.