Pani Barbara kupiła w sklepie internetowym mopa parowego, sokowirówkę i rower stacjonarny. Pierwszy z towarów dostała już po dwóch dniach, kolejne sukcesywnie piątego dnia i po dwóch tygodniach. Gdy następnego dnia po odebraniu ostatniego przedmiotu postanowiła odstąpić od umowy, powiedziano jej, że termin już upłynął. – Czy jest to zgodne z prawem – pyta czytelniczka.
Konsument, który zawarł umowę na odległość, może w ciągu 14 dni odstąpić od niej. Nie musi przy tym wyjaśniać powodów i ponosić dodatkowych opłat. Tak stanowią przepisy. Mówią one też o tym, od jakiego momentu liczony jest termin odstąpienia od umowy. W opisanym przypadku pani Barbara została wprowadzona w błąd – celowo lub z powodu nieznajomości albo złej interpretacji prawa. Otóż termin dla umowy zawartej przez naszą czytelniczkę powinien być liczony od daty otrzymania z magazynu ostatniej, a nie pierwszej rzeczy. Mało tego, pozostaje pytanie, czy została ona w ogóle poinformowana przez firmę o warunkach odstąpienia od umowy. Jeśli nie, to prawo to wygasa dopiero po 12 miesiącach po terminie otrzymania ostatniej z rzeczy.
Reklama
Pani Barbara może przedłożyć firmie oświadczenie o odstąpieniu od umowy (wzór takiego oświadczenia dostarcza załącznik do ustawy o prawach konsumenta). Oświadczenie powinno dotrzeć do adresata przed upływem terminu odstąpienia od umowy. Dobrze jest wysłać je pocztą ze zwrotnym poświadczeniem odbioru. Można również wystosować takie oświadczenie e-mailem. Zgodnie z przepisami firma powinna odesłać potwierdzenie otrzymania oświadczenia, a w ciągu kolejnych 14 dni zwrócić wszystkie dokonane przez naszą czytelniczkę płatności, w tym koszt transportu, o ile był opłacony dodatkowo. Pod warunkiem jednak, że był to najtańszy, zwykły sposób dostarczenia towaru oferowany przez firmę.
Jeśli natomiast pani Barbara zamówiła w tym celu własny transport, nie może liczyć na zwrot kosztów wysyłki.
Podstawa prawna
Art. 27, art. 28, art. 30, art. 32 ust. 1, art. 33 ustawy z 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta (Dz.U. z 2014 r. poz. 827).