Autopromocja

Nowy bat na neosędziów

Przy niektórych sądach okręgowych, nawet w miastach wojewódzkich, nie ma ani jednego medyka uprawnionego do stwierdzania zdolności albo niezdolności do stawienia się na rozprawie
Przy niektórych sądach okręgowych, nawet w miastach wojewódzkich, nie ma ani jednego medyka uprawnionego do stwierdzania zdolności albo niezdolności do stawienia się na rozprawieShutterStock
1 sierpnia 2024

Nie tylko wyższa instancja powinna mieć możliwość kwestionowania orzeczeń wydawanych przez neosędziów – twierdzi jeden z sądów rejonowych.

Prawdopodobnie po raz pierwszy w historii sporu wokół Krajowej Rady Sądownictwa sąd niższej instancji uznał za nieistniejące orzeczenie wydane przez wyższą instancję tylko z tego powodu, że w jego składzie zasiadał neosędzia. Zrobił to Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Krzyków we Wrocławiu, odnosząc się w ramach postępowania wykonawczego do postanowienia Sądu Okręgowego we Wrocławiu (sygn. akt V Kzw 54/24). Tym samym wszedł w polemikę z uchwałą trzech połączonych izb Sądu Najwyższego (sygn. akt BSA I-4110-1/20, patrz: grafika), która nakazuje sądom powszechnym przed uchyleniem orzeczenia wydanego przez neosędziego przeprowadzić test niezawisłości.

– Uznałem, iż jedynym instrumentem do ograniczenia mulitiplikacji bezprawia spowodowanego orzekaniem przez niesądy w składach z neosędziami jest uznanie ich orzeczeń za nieistniejące i zwrot spraw celem ich rozpoznania przez sąd w składzie niebudzącym wątpliwości prawnych, a więc bez neosędziów – tłumaczy sędzia Piotr Mgłosiek, autor omawianego rozstrzygnięcia. Jak zaznacza, interes stron na tym nie cierpi, poza wydłużeniem nieco postępowania.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.