Pozbawienie tzw. neosędziów prawa kandydowania w pierwszych nowych wyborach do Krajowej Rady Sądownictwa może mieć opłakane skutki dla całego państwa – ostrzegają sejmowi legislatorzy.

Dziś ma się odbyć w Sejmie wysłuchanie publiczne w sprawie rządowego projektu nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Zamierza w nim wziąć udział 45 osób. Są wśród nich przedstawiciele organizacji pozarządowych (np. Patryk Wachowiec z FOR), uznane autorytety prawnicze (m.in. prof. Ewa Łętowska) czy członkowie samorządów prawniczych (np. Francesco Goldoni z Naczelnej Rady Adwokackiej). Najwięcej zgłosiło się jednak sędziów. Wśród nich zarówno osoby kojarzone z tzw. dobrą zmianą (m.in. Michał Lasota, zastępca rzecznika dyscyplinarnego sędziów, czy Łukasz Piebiak, były wiceminister sprawiedliwości), jak i te, które od początku były przeciwne zmianom w sądownictwie wprowadzanym przez poprzednią ekipę rządzącą (m.in. Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”).

Tymczasem sejmowi legislatorzy przygotowali ocenę skutków omawianej regulacji. I ostrzegają w niej przed zbyt pochopnym przyjęciem przez ustawodawcę, że wszyscy sędziowie, którzy zostali powołani na wniosek obecnej KRS, nie spełniają minimalnego standardu bezstronności i niezawisłości.

(Nie) wszyscy sędziowie

Autorzy dokumentu w pierwszej kolejności podkreślają, że zaproponowane przez rząd rozwiązania mogą pozytywnie wpłynąć na społeczne zaufanie do wymiaru sprawiedliwości i jego funkcjonariuszy. Legislatorzy mają jednak wątpliwości co do rozwiązania, zgodnie z którym w pierwszych wyborach do KRS nie będą mogli kandydować sędziowie, którzy otrzymali rekomendację od obecnej rady. „Ze względu na to, że wyłączenie to może dotyczyć ok. 20 proc. sędziów, może budzić wątpliwości, czy projekt doprowadzi do wskazanego celu, jakim jest zapewnienie, aby w składzie KRS reprezentowani byli «wszyscy sędziowie», wprowadzenia «najbardziej demokratycznego sposobu obsadzania» KRS” – czytamy w dokumencie przygotowanym przez Biuro Ekspertyz i Ocen Skutków Regulacji Kancelarii Sejmu.

Tymczasem zdaniem Dariusza Zawistowskiego, sędziego Sądu Najwyższego, który ma zamiar wziąć udział w dzisiejszym wysłuchaniu, rozwiązanie to należy oceniać z punktu widzenia konsekwencji, jakie mogłyby powstać, gdyby w pierwszych wyborach do KRS mogli brać udział neosędziowie. Jak bowiem przypomina, projekt przewiduje, że w skład nowej rady mają wejść osoby reprezentujące poszczególne szczeble sądownictwa.

– Co by było w sytuacji, gdyby jakiś neosędzia został wybrany jako przedstawiciel sądów apelacyjnych, a później nie przeszedłby testu czy też weryfikacji i okazałoby się, że nigdy nie przysługiwał mu status sędziego sądu apelacyjnego? Zapewne w takiej sytuacji trzeba by było powtórzyć wybory do KRS. Ponadto pojawiłyby się również wątpliwości co do konsekwencji brania udziału przez taką osobę w pracach rady – ostrzega sędzia SN.

Niebezpieczna interpretacja

Sejmowi eksperci są również zdania, że autor projektu „wydaje się przyjmować rozszerzoną interpretację prowadzącą do wnioskowania, że skoro KRS nie posiada przymiotu bezstronności i niezawisłości od władzy ustawodawczej i wykonawczej, to a priori każdy sędzia sądu powszechnego (niezależnie od osobistych przymiotów lub oceny ich pracy), który uzyskał nominację w następstwie brania udziału w konkursie przed KRS po 17 stycznia 2018 r., nie spełnia minimalnego standardu bezstronności i niezawisłości i na tej podstawie nie przysługują mu wszystkie uprawnienia sędziego (status sędziowski)”. Takie postawienie sprawy i odebranie neosędziom prawa kandydowania w pierwszych nowych wyborach do KRS może prowadzić do dalszego skonfliktowania środowiska prawniczego. A to z kolei nie będzie pozytywnie wpływało na pracę sądów i nie będzie pomagało w uspokojeniu nastrojów społecznych związanych z reformowaniem sądownictwa.

Zdaniem autorów oceny przyjęcie założenia, że wszyscy neosędziowie nie są a priori niezawiśli i bezstronni, może prowadzić do wniosku, że wydane przez nich orzeczenia nie mają mocy prawnej. „Taka sytuacja z kolei mogłaby prowadzić do paraliżu działania nie tylko sądów, ale i całego państwa, naruszać ład społeczny i zagrażać bezpieczeństwu publicznemu” – kwitują sejmowi legislatorzy.

– Nie bardzo rozumiem, dlaczego problem ten miałby wywołać sam ten zapis w ustawie. Przecież już dziś istnieją wątpliwości co do skutków wadliwości procedury nominacyjnej z udziałem obecnej KRS – zastanawia się sędzia Zawistowski. Jak przypomina, mamy już ugruntowane orzecznictwo, z którego wynika, że wadliwość procesu nominacyjnego może stanowić podstawę do stwierdzenia, że sędzia nie gwarantuje bezstronności i niezawisłości i tego typu testy były już wielokrotnie przeprowadzane.

– Tak więc zamieszczenie w ustawie rozwiązania, zgodnie z którym neosędziom nie przysługuje bierne prawo wyborcze w pierwszych wyborach do KRS, będzie jedynie potwierdzeniem ze strony ustawodawcy, że problem określenia skutków wadliwości powołań z udziałem obecnej KRS rzeczywiście istnieje – kwituje Zawistowski.

Sceptycznie do opisywanego rozwiązania odnosi się Stowarzyszenie Absolwentów i Aplikantów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury „Votum”. Jak zauważa jego przedstawiciel Konrad Wasik, w trakcie I czytania projektu w Sejmie podnoszono, że dopuszczenie sędziów, którzy otrzymali rekomendację obecnej KRS, może skutkować podważaniem nowej rady w przyszłości.

– Niewątpliwie jednak z orzecznictwa Sądu Najwyższego, Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej czy też Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nie wynika żaden argument za odmową uznania ich statusu ustrojowego jako sędziów – podkreśla Wasik. I dodaje, że problem ten kładzie się cieniem na tym niezwykle istotnym projekcie legislacyjnym, nie tylko z uwagi na ryzyko niekonstytucyjności tego rodzaju regulacji.

– Przedstawiciele prezydenta już bowiem zapowiedzieli, że nie ma jego zgody na wyłączenie biernego prawa wyborczego sędziów powołanych z udziałem KRS po 2017 r. – przypomina Wasik.©℗

Rady sądownictwa w wybranych krajach UE / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe