Obowiązek składania tego typu oświadczeń przez sędziów i prokuratorów został wprowadzony tzw. ustawą kagańcową (Dz.U. z 2020 r. poz. 190). Spotkało się to z powszechną krytyką ze strony samych zainteresowanych, którzy uznali, że w ten sposób naruszono ich konstytucyjne prawo do zrzeszania się oraz prawo do prywatności. Część z nich postanowiła więc odmówić złożenia takiego oświadczenia. W tej grupie znalazł się prokurator Parchimowicz, a swoje racje wyłożył w piśmie, które wysłał do kierownictwa Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Ostatecznie jednak, choć po terminie, były prezes Lex Super Omnia oświadczenie złożył. To jednak nie uchroniło go przed dyscyplinarką. W I instancji sąd dyscyplinarny przy prokuratorze generalnym w Warszawie uniewinnił Parchimowicza. Uznał bowiem, że sprzeciw wobec przepisów zawartych w ustawie kagańcowej, a wyrażony w piśmie do PO w Warszawie nie stanowi czynu niegodnego prokuratora. Co prawda zauważył przy tym, że Parchimowicz nie złożył wymaganego prawem oświadczenia, jednak uznał, że był to inny czyn, za który w tym postępowaniu nie mógł go ukarać.
Od tego orzeczenia odwołał się rzecznik dyscyplinarny, który domagał się ukarania prokuratora naganą. IOZ SN, do której sprawa ostatecznie trafiła, uniewinniła jednak Krzysztofa Parchimowicza od stawianych mu zarzutów (sygn. akt II ZOW 71/22).