Duże poruszenie w świecie prawniczym wywołała niedawno wiadomość o pełnomocniczce kurii bielsko-żywieckiej reprezentującej diecezję w sporze cywilnym z mężczyzną, który w dzieciństwie był wykorzystywany seksualnie przez księdza. Chodzi o cywilną sprawę o naruszenie dóbr osobistych, a dokładnie o odpowiedź na pozew, pod którą podpisała się adwokatka. W piśmie tym w imieniu kurii wnioskowała m.in. o ustalenie orientacji seksualnej powoda. Chciała też, by sąd sprawdził, czy nie mógł on czerpać satysfakcji i korzyści materialnych z utrzymywania relacji z seksualnej z księdzem. Warto podkreślić, że powód miał wówczas 12 lat.
Informacje o tym trafiły do mediów i spowodowały oburzenie internautów – do tego stopnia, że po kilku dniach sama diecezja wydała oświadczenie, w którym przeprosiła za treść pisma i zapowiedziała jego „doprecyzowanie”. Negatywne opinie popłynęły także pod adresem adwokatki – zarówno od zwykłych użytkowników sieci, jak i kolegów po fachu. Wielu podkreślało, że takie pismo absolutnie przekraczało granice określone w kodeksie etyki i że każdy pełnomocnik powinien odmówić podpisania się pod takimi twierdzeniami.
Na krytycznych komentarzach się jednak nie skończyło. Trzy osoby zawiadomiły o sprawie Izbę Adwokacką w Bielsku-Białej. Skargę do jej dziekana skierowała także Państwowa Komisja ds. Zwalczania Pedofilii. Rzecznik dyscyplinarna izby zbadała też sprawę z urzędu i aktualnie prowadzi postępowanie (choć jest ono na razie „w sprawie”, a nie „przeciw” wspomnianej adwokatce.)
Reklama
– Dochodzenie dyscyplinarne jest w toku, a w jego trakcie gromadzony jest materiał dowodowy. Dopiero po jego zgromadzeniu i w oparciu o ten materiał, a nie domysły czy pogłoski, zostanie podjęte rozstrzygnięcie w sprawie – poinformowała w odpowiedzi na pytania DGP adwokat Monika Tomiak, rzecznik dyscyplinarny izby.
Przeciw wtórnej wiktymizacji

Reklama
Temat był także przedmiotem dyskusji na niedawnym posiedzeniu Komisji Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej. Mając na uwadze fakt, że sprawa trafiła do pionu dyscyplinarnego izby w Bielsku-Białej, uznano na nim, że nie ma podstaw do komentowania tej konkretnej sytuacji.
– Jednocześnie jednak doszliśmy do wniosku, że warto przypomnieć naszemu środowisku, że udzielając pomocy prawnej, w tym prowadząc obrony w sprawach karnych, musimy czynić to z poszanowaniem godności i dóbr osobistych wszystkich uczestników postępowania – wskazuje Natalia Klima-Piotrowska, przewodnicząca komisji praw człowieka NRA. – Obowiązek taki wynika wprost ze Zbioru zasad etyki adwokackiej i godności zawodu. Paragraf 28 nakazuje adwokatowi zwracać uwagę na to, by jego wystąpienia, wypowiedzi i zadawane pytania nie naruszały godności osób biorących udział w sprawie. Szczególnie istotne znaczenie ma to w przypadku pokrzywdzonych, by nie doprowadzać do ich wtórnej wiktymizacji podczas przysłuchania czy innych czynności procesowych – dodaje.
Klienci i pełnomocnicy
Z kolei przewodnicząca Komisji ds. Etyki Małgorzata Kożuch wskazuje, że wnioski, które składa pełnomocnik strony w sprawie, można oceniać w kontekście przedmiotu postępowania.
– Jeżeli pokrzywdzony był osobą poniżej 15. roku życia, to jego orientacja seksualna, nawet gdyby była wykrystalizowana, nie ma żadnego znaczenia – tłumaczy prawniczka. – W sprawie o ochronę dóbr osobistych, czyli sprawie cywilnej, ocena wniosków złożonych przez pełnomocnika pozwanego może nastąpić tylko w kontekście podstaw faktycznych i prawnych, na które powołał się powód. Treść pozwu nie jest znana publicznie, a uproszczenie w ocenie sytuacji może wynikać z przeniesienia kontekstu karnego (i historycznego) na kontekst współczesny – dodaje. Wskazuje przy tym, że to sąd ocenia przydatność przeprowadzenia zgłaszanych dowodów i to jego rolą jest oddalić wniosek, który w jego ocenie nie służy realizacji celu postępowania.
Małgorzata Kożuch zwraca też uwagę, że sposób realizacji interesów klienta w postępowaniu kształtuje umowa pomiędzy nim a pełnomocnikiem.
– Są klienci, którzy głęboko ingerują w strategię i taktykę postępowania, oraz tacy, którzy pozostawiają ich wybór do decyzji pełnomocnika – tłumaczy adwokat. – Ostateczna decyzja należy zawsze do adwokata i dlatego właśnie on/ona ponosi odpowiedzialność za sposób prowadzenia sprawy. Przy sprawach z wyboru rozbieżność w zakresie celowości podejmowania określonych kroków procesowych zwykle kończy się wypowiedzeniem umowy przez jedną ze stron – dodaje.
Pełnomocniczka kurii nie odpowiedziała na nasze pytania, nie wiemy więc, czy inicjatywa złożenia odpowiedzi o treści, która wywołała oburzenie, wyszła od niej czy od jej klientów. Jak jednak wskazuje Małgorzata Kożuch, potrzeba sięgnięcia do określonego dowodu należy do czynności, za które odpowiada adwokat.
– Czy należy sięgać po dowody poza niezbędny kontekst faktyczny dla rozstrzygnięcia? To zależy, jaki cel strona chce osiągnąć i co zleciła pełnomocnikowi. Zapewne zdarzają się sytuacje ulegania takim sugestiom, ale to adwokat odpowiada za swoje działania. Rolą organów dyscyplinarnych jest wykazanie się przenikliwością, wrażliwością i oceną całokształtu okoliczności – dodaje.
Natomiast dla mec. Jerzego Naumanna, specjalisty z zakresu etyki adwokackiej, sprawa jest gorsząca.
– Adwokat działa w ramach prawa, zasad etyki adwokackiej, ustalonych zwyczajów, ale także zdrowego rozsądku i zwyczajnej przyzwoitości wynikającej z etyki ogólnej – tłumaczy prawnik. – Naruszenia tych ram nie można usprawiedliwić ani realizowaniem interesów klienta, a tym bardziej – działaniem zgodnym z jego instrukcjami. Tak postępując, adwokat w sposób rażący narusza zasady kształtujące podstawy zawodu i nie daje rękojmi do jego wykonywania – dodaje.
Podkreśla też, że niedopuszczalne jest schlebianie oczekiwaniom klienta zachowaniami, które nie licują ze wspomnianymi zasadami oraz godnością zawodową. Dotyczy to także treści wniosków procesowych. – Rzecz wygląda jeszcze gorzej, gdy adwokat bezrefleksyjnie zgadza się realizować wskazówki lub oczekiwania klienta, ponieważ w takim przypadku wyzbywa się podstawowych przymiotów profesji adwokackiej, jakimi są niezawisłość, niezależność, samodzielność działania oraz odpowiedzialność zawodowa i moralna – tłumaczy mec. Naumann. ©℗