Duże poruszenie w świecie prawniczym wywołała niedawno wiadomość o pełnomocniczce kurii bielsko-żywieckiej reprezentującej diecezję w sporze cywilnym z mężczyzną, który w dzieciństwie był wykorzystywany seksualnie przez księdza. Chodzi o cywilną sprawę o naruszenie dóbr osobistych, a dokładnie o odpowiedź na pozew, pod którą podpisała się adwokatka. W piśmie tym w imieniu kurii wnioskowała m.in. o ustalenie orientacji seksualnej powoda. Chciała też, by sąd sprawdził, czy nie mógł on czerpać satysfakcji i korzyści materialnych z utrzymywania relacji z seksualnej z księdzem. Warto podkreślić, że powód miał wówczas 12 lat.
Informacje o tym trafiły do mediów i spowodowały oburzenie internautów – do tego stopnia, że po kilku dniach sama diecezja wydała oświadczenie, w którym przeprosiła za treść pisma i zapowiedziała jego „doprecyzowanie”. Negatywne opinie popłynęły także pod adresem adwokatki – zarówno od zwykłych użytkowników sieci, jak i kolegów po fachu. Wielu podkreślało, że takie pismo absolutnie przekraczało granice określone w kodeksie etyki i że każdy pełnomocnik powinien odmówić podpisania się pod takimi twierdzeniami.