W mijającym tygodniu Didier Reynders, unijny komisarz ds. sprawiedliwości skierował list do Polski, w którym apeluje do Mateusza Morawieckiego o wycofanie wniosku złożonego do Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o pytania dotyczące wyższości polskiego prawa konstytucyjnego nad prawem unijnym. Komisja Europejska poinformowała, że Polska ma miesiąc, aby odpowiedzieć na list.

Minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro, odnosząc się do tej kwestii podczas konferencji prasowej stwierdził, że jest to „neokolonialne myślenie elit brukselskich”, po czym porównał Reyndersa do "sowieckiego sekretarza" i dodał, że „prośby towarzyszy radzieckich też były formułowane w kategoriach sugestii”. Z kolei Mateusz Morawiecki potwierdził, że nie zamierza wycofywać wniosku, ponieważ dla rządu „absolutnie nadrzędne jest zdanie TK”.

„Agresja i kolonialne spojrzenie na Polskę”

Reklama

Lider Solidarnej Polski i jednocześnie minister sprawiedliwości uważa, że apel Komisji Europejski o wycofanie wniosku świadczy o „antydemokratycznym i niepraworządnym charakterze Unii Europejskiej". Ziobro zaznaczył, że taki gest ze strony Brukseli jest jak agresja i kolonialne spojrzenie na Polskę.

Minister sprawiedliwości przekonywał, że nikt nie może odebrać Morawieckiemu prawa do kierowania pytania do TK, jeżeli premier uważa, iż są kwestie, które budzą wątpliwości z punktu widzenia polskiej konstytucji.

Reklama

Dodatkowo Ziobro zarzucił Didierowi Reyndersowi brak podstawowych zasad kultury w obszarze polityki, bowiem jak twierdzi lider Solidarnej Polski, pismo z prośbą o wycofanie wniosku jeszcze nie doparto do Ministerstwa Sprawiedliwości, a już jest omawiane publicznie.

Do tego, że unijny komisarz ds. sprawiedliwości ma problemy z wychowaniem, przekonywał również minister Michał Wójcik w programie Polsatu „Gość wydarzeń”.

„Jesteśmy w tej części Europy inaczej wychowani, tak się nie robi. Nigdy nikt z nas nie pozwoliłby sobie na to, żeby wyznaczać najważniejszym politykom innych krajów termin na odpowiedź. […]Premier kieruje wniosek to Trybunału Konstytucyjnego. Czego się boi pan Reynders?” Przecież to jest sąd i niezależni sędziowie”– mówił minister Wójcik.

Jeżeli Polska powie, że nie będzie przestrzegała reguł TSUE, to jest to de facto wyjście z Unii. To jest rezygnacja z pewnych wartości, z tego, że Europa może mieć jakikolwiek wpływ na los Polski, ale również, że Polska traci możliwość wpływu na Unię Europejską. To jest katastrofa.

– ocenił w programie TVN24 „Fakty po Faktach” socjolog i historyk, prof. Paweł Śpiewak.

Wyższość prawa kontra pierwszeństwo

Przypomnijmy, jedną z podstawowych zasad prawa UE jest zasada pierwszeństwa prawa unijnego nad prawem krajowym państw członkowskich. Zasada ta nie ogranicza suwerenności państwa. Została ona wprowadzona po to, aby zagwarantować jednolitą ochronę prawną obywateli na całym terytorium Unii Europejskiej.

Zaznaczyć należy, że:

państwo członkowskie ma ogromny zakres swobód w określaniu ustroju sądów i procedur, ale muszą one uwzględniać wartości i zasady, które są w traktach unijnych, zwłaszcza w prawie pierwotnym.

Do trzech razy sztuka?

Po raz pierwszy Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem Krystyny Pawłowicz miał orzekać w spawie wyższości polskiego prawa konstytucyjnego nad prawem unijnym 28 kwietnia. Posiedzenie jednak zostało odroczone do 13 maja. W maju TK odwołał planowaną rozprawę i wyznaczył nowy termin na 15 czerwca.

Powodem wniosku Morawieckiego do Trybunału Konstytucyjnego jest spór o sądownictwo. TSUE orzekł, że kolejne nowelizacje ustawy o KRS mogą naruszać prawo unijne. Pod koniec marca Komisja Europejska poinformowała, że kieruje do TSUE wniosek przeciwko Polsce w celu „ochrony niezawisłości sędziów”.

Czy 15 czerwca TK zbierze się, żeby orzec w sprawie wyższości prawa krajowego nad prawem unijnym i ponownie nie odwoła rozprawy? Tego nie wiemy. Omawiając jednak tę kwestię warto pamiętać, że tak, wymiar sprawiedliwości jest sprawą wewnętrzną państwa członkowskiego, ale zgodnie z zasadami prawa unijnego krajowy wymiar sprawiedliwości musi gwarantować niezależność sądów, niezawisłość sędziów i przestrzegać zasad praworządności.