- Jakikolwiek wyrok Trybunału Konstytucyjnego nie zmieni faktu, że Trybunał Sprawiedliwości UE czuwa nad jednolitością wykładni prawa unijnego i również nad przestrzeganiem tych przepisów traktatowych, które obowiązują wszystkie państwa członkowskie – mówi prof. dr hab. Marek Chmaj, specjalista w zakresie prawa konstytucyjnego. I dodaje:

TSUE, podobnie jak inne organy Unii Europejskiej, nie jest objęty kognicją ani Rzeczypospolitej Polskiej, ani Trybunału Konstytucyjnego. Uważam, że znaczenie wyroku TK w sprawie uznania wyższości prawa krajowego nad prawem unijnym będzie żadne, poza propagandowym. To jest czysta polityka.

Wyższość prawa kontra pierwszeństwo

Reklama

Każde państwo członkowskie, które kiedyś zaczynało rozmowy akcesyjne, później podpisywało Traktat akcesyjny i stawało się częścią Unii Europejskiej, musiało zaakceptować dorobek prawny UE. Polska nie była wyjątkiem od tej reguły.

- Przyłączając się do UE, Polska doskonale znała zasady funkcjonowania w Unii. Zasad gry nie zmienia się w jej trakcie, a są one dość proste: od momentu wejścia do UE na terytorium państwa zaczynają obowiązywać dwa systemy prawne – krajowy i unijny. Są one ściśle powiązane ze sobą i mają odpowiednio podzielone kompetencje. Krajowe trybunały konstytucyjne zostają właściwe dla spraw prawa krajowego, a Trybunał z Luksemburga dla unijnych. TSUE nie zajmuje się wyjaśnianiem zapisów konstytucji, a TK zapisów prawa unijnego – tłumaczy prof. dr hab. Robert Grzeszczak z Uniwersytetu Warszawskiego, specjalista w zakresie prawa europejskiego.

Reklama

Jedną z podstawowych zasad prawa UE jest zasada pierwszeństwa prawa unijnego nad prawem krajowym państw członkowskich. Zasada ta nie ogranicza suwerenności państwa. Została ona wprowadzona po to, aby zagwarantować jednolitą ochronę prawną obywateli na całym terytorium Unii Europejskiej. Reguła pierwszeństwa mówi, że:

  • - państwo członkowskie musi zapewnić skuteczność prawa unijnego
  • - państwo nie może wprowadzać przepisów w swoim ustawodawstwie, które są sprzeczne z unijnym porządkiem prawnym
  • - w razie sprzeczności przepisów prawa krajowego i unijnego, pierwszeństwo ma prawo UE.

Powodem wniosku Morawieckiego do Trybunału Konstytucyjnego jest spór o sądownictwo. TSUE orzekł, że kolejne nowelizacje ustawy o KRS mogą naruszać prawo unijne. Pod koniec marca Komisja Europejska poinformowała, że kieruje do TSUE wniosek przeciwko Polsce w celu „ochrony niezawisłości sędziów”.

Czy regulacja wymiaru sprawiedliwości jest wyłącznie sprawą wewnętrzną państwa członkowskiego? To jest od lat dyskutowana kwestia. Jak tłumaczy nam prof. Chmaj, państwo członkowskie ma ogromny zakres swobód w określaniu ustroju sądów i procedur, ale muszą one uwzględniać wartości i zasady, które są w traktach unijnych, zwłaszcza w prawie pierwotnym.

- Regulacje krajowe muszą gwarantować niezależność sądów, niezawisłość sędziów, prawo do sądów, praworządność i procedury demokratyczne – dodaje specjalista w zakresie prawa konstytucyjnego.

Zdaniem prof. Grzeszczaka z UW od dawna panuje jasność co do tego, że organizacją sądownictwa państwa zajmują się samodzielnie, ale nie mają pełnej dowolności.

- W wyniku takiej organizacji nie mogą doprowadzić do uzależnienia sądów od władzy wykonawczej, wówczas doszłoby do podważanie zasad na jakich opierają się państwa w UE i w efekcie sama Unia, tj. demokratycznego państwa prawnego. Nie należy więc mylić tu wolności z dowolnością - prof. Grzeszczak.

Zasada pierwszeństwa prawa unijnego „zyskała nową treść”

We wniosku premiera czytamy, że zasada pierwszeństwa prawa unijnego oraz zasada lojalnej współpracy zyskały nową treść normatywną. Elementem tej nowej treści jest przyznanie sądom „nieznanej prawu polskiemu kompetencji podejmowania rozstrzygnięć z pominięciem Konstytucji także wtedy, kiedy takie rozstrzygnięcie jest niezgodne z ustawą zasadniczą”. Dodatkowo Mateusz Morawiecki uznaje, że legitymacja Trybunału Konstytucyjnego do badania zgodności prawa unijnego wynika wprost z polskiej konstytucji.

- Wniosek, który premier złożył do TK zakłada pewną tezę, ponieważ ma z niego wynikać, iż orzeczenia TSUE w stosunku do Polski nie mają mocy obowiązującej w tym określonym zakresie, w którym obowiązuje polska konstytucja. Tutaj przemieszano dwa różne systemy. Jest tak jakbyśmy mieszali centymetry oraz cale i chcieli obliczyć średnią -mówi prof. dr hab. Marek Chmaj.

Zdaniem prof. Chmaja Trybunał i sędziowie mogą rozpatrywać wniosek premiera, ale jak zaznacza specjalista nie widzi on sensu w publikacji tego wyroku. Można, zdaniem prof. Chmaja, opublikować orzeczenie w Dzienniku Ustaw, ale to nie zmienia faktu, że po publikacji wyroku nie dojdzie do zmiany układu akcesyjnego, bo TK nie jest w stanie tego zrobić.

- Jeżeli zapadnie wyrok, w którym Trybunał Konstytucyjny dokona wykładni prawa UE i jej zasad, to będą to działania niezgodne z prawem unijnym. TK wejdzie na pole nie swoich kompetencji. Prawnie wyrok nie będzie wiązał np. sądów polskich, ale z pewnością stanie się „używką” dla władz, a wiec od początku do końca ta sprawa ma charakter polityczny, a nie prawny – mówi prof. dr hab. Robert Grzeszczak.

Znaczenie wyroku TK będzie żadne, poza propagandowym

Porządek prawny państw członkowskich i prządek prawny UE są oparte na tych samych zasadach, a więc idąc tropem tej logiki prawo polskie i europejskie płyną tym samym nurtem.

Wymiar sprawiedliwości jest sprawą wewnętrzną państwa członkowskiego, ale zgodnie z zasadami prawa unijnego krajowy wymiar sprawiedliwości musi gwarantować niezależność sądów, niezawisłość sędziów i przestrzegać zasad praworządności.

Jeżeli dochodzi do kolizji między prawem krajowym a prawem unijnym, pierwszeństwo ma prawo UE.

Trybunał Konstytucyjny ma kompetencje w rozstrzygnięciu spaw krajowych, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej – kwestii unijnych.

- Delikatnie mówiąc wniosek złożony do TK jest niemądry, ponieważ dotyczy tego co jest niezmienialne, a mianowicie traktatu akcesyjnego i kompetencji poszczególnych organów Unii Europejskiej, w tym przypadku TSUE. Wyrok, jeżeli zapadnie, również będzie niemądry, bo z niemądrego wniosku nie będzie mądrego wyroku – mówi prof. Chmaj.

- Jest to krańcowo antyunijne działanie, sprzeczne z podstawami funkcjonowania państw w Unii Europejskiej. Wniosek nie pozostanie bez echa, skutków może być wiele, w tym jeszcze silniejsza marginalizacja Polski w UE i fatalny obraz Polski w świecie, jako państwa nieprzewidywalnego, któremu bliżej do autorytarnych rządów niż demokracji – dodaje prof. Grzeszczak.