Sprawa dotyczyła jednej z wojskowych szkół. Do jej dyrekcji wpłynęły drogą e-mailową pytania o internat należący do placówki. Wnioskodawca poprosił o odpowiedź również za pośrednictwem poczty elektronicznej. Dyrektor szkoły odpisał, że w celu udostępnienia żądanych informacji należy się zwrócić z oficjalnym pismem na adres szkoły. Wnioskodawca zripostował, że nie musi tak robić. Szef placówki odpisał, że wniosek skarżącego traktuje jako zabawę, oraz stwierdził, że informacje nie zostaną mu udzielone. Poinformował o zgłoszeniu sprawy do Żandarmerii Wojskowej i Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Jak później przekonywał przed sądem, postąpił tak ze względu na działania wywiadowcze obcych państw. Z tego też powodu istniała – w jego ocenie – konieczność poznania tożsamości wnioskodawcy.
Sprawa trafiła do sądu. Ten zaś nie miał wątpliwości: jeśli tylko ktoś jest zobligowany do udzielania odpowiedzi w ramach procedury dostępu do informacji publicznej, powinien odpowiadać. Bez znaczenia jest to, czy pytanie zostało zadane w oficjalnym piśmie czy e-mailowo. Nie można też wymagać od wnioskodawcy, aby się podpisał imieniem i nazwiskiem. Jedynym formalnym wymogiem dla wniosku jest bowiem utrwalenie go w formie pisemnej. Ostatecznie wnioskodawca otrzymał żądane informacje, ale za pośrednictwem sądu, któremu dane przekazała szkoła. Sąd zaznaczył, że zasadą powinno być bezpośrednie udzielanie informacji, a nie traktowanie instytucji wymiaru sprawiedliwości jak poczty.
Wyrok jako pierwszy opisało czasopismo „Lege Artis”. Jest on prawomocny.

orzecznictwo

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie z 29 grudnia 2020 r., sygn. akt II SAB/Lu 122/20. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia