Rok temu, kiedy skala pandemii i jej długofalowych skutków zdrowotnych, gospodarczych czy społecznych nie były wciąż znane, apelowałam na łamach m.in. „Dziennika Gazety Prawnej”, o unijną solidarność w walce kryzysem. Dzisiaj patrząc wstecz, udało nam się zachować otwarte granice, zapewnić dostawy leków i innych towarów, ustanowić fundusz odbudowy oraz zaoferować wsparcie finansowe przedsiębiorstwom i pracownikom. Pokazaliśmy, że razem jesteśmy silniejsi, a solidarność to najskuteczniejszy sposób stawienia czoła trudnościom. Teraz musimy zrobić to samo w kwestii europejskiej strategii zakupu, dystrybucji i podawania szczepionek.
Unia Europejska opiera się na prawie, sprawiedliwości, równości i współpracy na rzecz dobra wspólnego. Zasady te są potrzebne jeszcze bardziej, gdy wybuchają kryzysy lub gwałtowne wstrząsy, takie jak pandemia COVID-19. Pomagają nam, by nie ulegać panice czy przestarzałej koncepcji patriotyzmu. Poza Unią Europejską inne rządy kierują się innymi zasadami. Hasło Donalda Trumpa, „America first” znalazło posłuch wśród tych, którzy nie wierzą w multilateralizm i współpracę, ponieważ postrzegają świat jako dżunglę, w której wszyscy walczymy ze sobą o przetrwanie. Taki społeczny i ekonomiczny darwinizm niszczy słabszych i podsyca niechęć pomiędzy ludźmi i narodami.
To wielki sukces Unii Europejskiej, że w walce z kryzysem COVID-19 i w jej strategii szczepień trzymamy się naszych wartości: dla nas nie ma silnych i słabych krajów, które muszą ze sobą walczyć o przetrwanie. Nie pozwolimy wielkim firmom farmaceutycznym na to, aby skłoniły nas do rywalizacji w celu zwiększenia ich zysków.
Przed latem, kiedy wciąż nie wiedzieliśmy, które laboratoria jako pierwsze opracują szczepionkę, UE negocjowała z różnymi firmami w celu zmniejszenia ryzyka i zagwarantowania dostaw, biorąc pod uwagę nieprzewidziane wypadki. Co więcej, dzięki pożyczkom Europejskiego Banku Inwestycyjnego Unia zapłaciła z góry, by pokryć wydatki firm farmaceutycznych na badania i przyspieszyć prace nad szczepionkami.
To zrozumiałe, że w procesie masowej produkcji pojawiają się przeszkody. Komisja Europejska wraz z państwami członkowskimi i Europejską Agencją Leków gotowe są do współpracy z firmami w celu zwiększenia ich mocy produkcyjnych. Jest również rzeczą zrozumiałą, że musimy sobie radzić z pewną dozą niepewności w kwestii dopuszczenia i skuteczności szczepionek, które są wprowadzane na rynek. To, czego nie da się obronić ani zaakceptować, to fakt, że niektóre firmy, takie jak AstraZeneca, próbują wycofać się po podpisaniu umowy na określonych warunkach w poszukiwaniu lepszej oferty. UE podejmie kroki prawne i będzie kontynuować współpracę z innymi firmami. Komisja Europejska musi działać stanowczo. Ale potrzeba też większej przejrzystości, jeśli chodzi o kontrakty. Nawet eurodeputowani nie mogli zobaczyć tych umów. Wszystkie dokumenty zwolnione z klauzul poufności powinny zostać upublicznione, ponieważ potwierdziłoby to wiarygodność Komisji.
Teraz musimy przyspieszyć szczepienia. 27 przywódców państw UE uzgodniło wspólny protokół, aby nikt nie mógł przekroczyć granicy, próbując zaszczepić się przed terminem wyznaczonym dla jego grupy ryzyka. Wspólnym celem jest zaszczepienie w marcu co najmniej 80 proc. osób w wieku powyżej 80 lat i 80 proc. pracowników służby zdrowia oraz 70 proc. całej dorosłej populacji latem. Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób będzie co dwa tygodnie publikować dane z postępów, z zachowaniem pełnej przejrzystości.
Niektórzy krytykowali Unię za zbyt wolne zatwierdzanie szczepionek w porównaniu z takimi krajami jak Chiny, Rosja czy Wielka Brytania. Różnica polega na tym, że my w UE mamy najsurowsze kryteria wprowadzania na rynek nowych leków i produktów medycznych. Starając się działać szybko i efektywnie, ani o krok nie ustąpiliśmy w kwestii jakości i bezpieczeństwa. Jako Europejczycy z nikim nie konkurujemy i nie poświęcamy jakości dla propagandy.
Komisja Europejska negocjowała w imieniu 27 krajów, aby zapewnić szczepionki po rozsądnej cenie. Zakupiła 2,3 mld dawek dla 500 mln mieszkańców UE. Oznacza to, że od samego początku braliśmy pod uwagę, że nadwyżka trafi do innych państw, w porozumieniu ze Światową Organizacją Zdrowia (WHO).
Jako socjaldemokratka jestem dumna z faktu, że UE uważa szczepionkę za globalne dobro publiczne. Należy zapewnić do niej dostęp każdemu, niezależnie od tego, w jakim miejscu na świecie żyje. Bogate kraje, reprezentujące 14 proc. światowej populacji, zapewniły sobie dostawę 53 proc. szczepionek, które są na bardziej zaawansowanym etapie dystrybucji. Musimy zadbać o sprawiedliwy i równy dostęp dla reszty świata. Wraz z WHO pracowaliśmy nad stworzeniem globalnego instrumentu międzynarodowej solidarności COVAX. UE i jej kraje członkowskie muszą też rozwijać własną strategię współpracy ws. szczepień z krajami sąsiedzkimi i mniej rozwiniętymi.
UE jest daleka od ideału. Przed nami wiele do zrobienia, na przykład budowa Europejskiej Unii Zdrowia. Ale jestem przekonana, że dzięki naszym zasadom lepiej stawimy czoła światowemu kryzysowi, a także przyczynimy się do wzmocnienia ONZ i budowy nowego ładu światowego, opartego na prawie, sprawiedliwości i współpracy.