Zgodnie z art. 21 ust. 2 ustawy o leczeniu niepłodności (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 442) w przypadku braku zgody męża lub dawcy komórek rozrodczych pobranych w celu dawstwa partnerskiego, z których utworzono zarodek, zezwolenie na przeniesienie wydaje sąd opiekuńczy. Ustawa milczy zaś na temat tego, jakie kroki można podjąć, gdy to kobieta nie wyraża zgody na implementację.
Czym powinny kierować się sądy, rozstrzygając w sprawach dotyczących zapłodnienia in vitro?
Sprawa, która zawisła przed SN, dotyczy tej pierwszej sytuacji. Otóż kobieta chciała skorzystać z zarodka powstałego w ramach dawstwa partnerskiego w procedurze in vitro. Problem w tym, że obecnie pozostaje ona w konflikcie ze swoim mężem, z którym jest w trakcie procedury rozwodowej. Mężczyzna nie zgadza się więc na przeniesienie zarodka. Sądy obu instancji stanęły jednak po stronie kobiety i zezwoliły na dokonanie procedury zapłodnienia in vitro. W związku z powyższym mąż złożył do SN kasację. A ten poprosił rzecznika praw obywatelskich o wyrażenie swojego poglądu na tę kwestię.
RPO, prezentując swój pogląd, zwrócił uwagę przede wszystkim na wartości, jakimi powinny kierować się sądy, rozstrzygając tego typu sprawy. Powołał się przy tym na treść art. 4 ustawy o leczeniu niepłodności. Przepis ten stanowi, że leczenie niepłodności musi być prowadzone z poszanowaniem takich wartości jak godność człowieka, prawo do życia prywatnego i rodzinnego, ze szczególnym uwzględnieniem prawnej ochrony życia, zdrowia, dobra i praw człowieka. Prof. Marcin Wiącek wskazuje również na inne przepisy ustawy, które świadczą o tym, że ustawodawca stara się w szerokim zakresie szanować autonomię decyzyjną zarówno kobiety, jak i mężczyzny korzystających z procedury in vitro. Dla przykładu – do momentu powstania zarodka mogą wycofać zgody, jakich wcześniej udzielili.
RPO zauważa również, że prawodawca dostrzega podmiotowość samego zarodka. Istnieją bowiem rozwiązania prawne, które gwarantują, że prawidłowo rozwijający się zarodek nie zostanie zniszczony, lecz implementowany do organizmu kobiety.
Prof. Wiącek uważa również, że niedopuszczalne byłoby na gruncie obowiązującej konstytucji przyjęcie rozwiązania, które pozwalałoby na możliwość przełamania woli kobiety będącej dawczynią. A to dlatego, że z implementacją zarodka wiąże się konieczność naruszenia jej integralności cielesnej.
RPO: ustawa o leczeniu niepłodności zgodna z konstytucją
Biorąc to wszystko pod uwagę, RPO stwierdził, że choć art. 21 ust. 2 ustawy o leczeniu niepłodności jest „wysoce lakoniczny”, a przez to budzący wątpliwości interpretacyjne, to sposób jego sformułowania sam w sobie nie przesądza o niezgodności z ustawą zasadniczą. Odwołując się do wykładni celowościowej, można bowiem zdekodować wartości, jakimi powinien kierować się sąd, decydując o zezwoleniu na przeniesienie zarodka do organizmu kobiety wbrew woli mężczyzny, który był dawcą. Rzecznik stawia też tezę, że na przeszkodzie sformułowaniu zamkniętego katalogu przesłanek, jakimi powinien kierować się sąd, może stać charakter tego typu spraw. „Zachowanie więc pewnej ogólności przepisu wydaje się w tym kontekście zabiegiem pożądanym” – skwitował prof. Wiącek.